Wreszcie doczekałam się urlopu. Piękne okoliczności przyrody sprzyjają robótkowaniu. Dobrze, że w biegu pakowania wrzuciłam do torby 2 motki włóczki. Dobrze, że wrzuciłam, ale źle, że tylko dwa. Do tej pory na wakacjach miałam tyle zajęć, że na robótki i tak nie było czasu, ale tym razem moje młodsze dziecko stwierdziło, że zabawa z innymi dziećmi jest fajniejsza od zabawy z mamą. No i niespodziewanie zostałam obdarowana czasem na dzierganie. A na plaży dzierga się fajnie, chociaż chyba za dziwoląga robię, bo zauważyłam jak jedna pani zrobiła mi z ukrycia zdjęcie.
Włóczki wystarczyło na kawałek bluzeczki. Resztę skończę w domu (jeśli znajdę chwilę czasu na dzierganie).
Z nadmiaru wolnego czasu odwiedziłam chyba wszystkie stragany z mydłem i powidłem, czyli chińskim badziewiem. I coś kupiłam.
Ciekawa jestem co widzicie na tym zdjęciu? Normalny człowiek chyba widzi obrazki. Ja niestety nie. Ja widzę jedynie ramki, które mogę wykorzystać do oprawienia swoich haftów. Mąż się na mnie bardzo dziwnie popatrzył jak zobaczył z czym wróciłam do pokoju. On też zobaczył jedynie obrazki. A obrazki były tanie, więc nie można było przegapić takiej okazji. Inna sprawa, że dość długo musiałam szukać dobrze zrobionych ramek. Większość miała krzywo zamontowane wieszaczki. Tak więc kupiłam te z dobrymi wieszaczkami nie zwracając uwagi na zawartość owych ramek.
Jak to w nadmorskich miejscowościach, jest też dużo straganów z tanimi książkami. Upolowałam coś robótkowego :)
Do domu jeszcze nie wracam a włóczka mi się skończyła. Jak ja wytrzymam z nadmiarem wolnego czasu? Pasmanterii tu nie ma. W okolicznych miejscowościach również, więc nic sobie nie kupię. Mąż zaproponował, że mnie do Gdańska zawiezie, żebym sobie coś kupiła. Zważywszy na odległość i koszty benzyny to by była chyba najdroższa włóczka jaką kiedykolwiek kupiłam ;)
A ja mam nauczkę. Włóczek i im podobnych należy zawsze zapakować więcej niż się potrzebuje.
wtorek, 8 lipca 2014
środa, 18 czerwca 2014
253. Zakluczona
Miałam mocne postanowienie, żeby mieć zaczętą tylko jedną robótkę w danej technice. Doszłam nawet do stanu idealnego - miałam zaczętą tylko JEDNĄ robótkę - goldenka.
I stwierdziłam, że jest to bez sensu. To haft na kilkanaście miesięcy pracy a tyle drobiazgów czeka od dawna w kolejce na wyhaftowanie.
Wielkim wyrzutem sumienia była szafeczka na klucze, która czekała na drzwiczki od jesieni. Była potrzebna, więc wisiała na ścianie cały czas- tyle, że ze straszącymi drzwiczkami.
Zmieniłam więc zdanie i postanowiłam od czasu do czasu zająć się jakimś drobiazgiem Wiem, że słowo drobiazg nie za bardzo pasuje do szafki, ale wiecie o co chodzi ;)
A że szafka jest na klucze, to cóż innego mogło się znaleźć na drzwiczkach?
I jak Wam się podoba?
Kanwa zanim została zamontowana w drzwiczkach.
I jeszcze małe zbliżonko na hafcik
Najtrudniej było znaleźć odpowiednie klucze. Kilka schematów znalazłam w internecie, ale nie pasowały rozmiarami, więc musiałam je przerobić i resztę kluczy narysować sama.
I stwierdziłam, że jest to bez sensu. To haft na kilkanaście miesięcy pracy a tyle drobiazgów czeka od dawna w kolejce na wyhaftowanie.
Wielkim wyrzutem sumienia była szafeczka na klucze, która czekała na drzwiczki od jesieni. Była potrzebna, więc wisiała na ścianie cały czas- tyle, że ze straszącymi drzwiczkami.
Zmieniłam więc zdanie i postanowiłam od czasu do czasu zająć się jakimś drobiazgiem Wiem, że słowo drobiazg nie za bardzo pasuje do szafki, ale wiecie o co chodzi ;)
A że szafka jest na klucze, to cóż innego mogło się znaleźć na drzwiczkach?
I jak Wam się podoba?
Kanwa zanim została zamontowana w drzwiczkach.
I jeszcze małe zbliżonko na hafcik
Najtrudniej było znaleźć odpowiednie klucze. Kilka schematów znalazłam w internecie, ale nie pasowały rozmiarami, więc musiałam je przerobić i resztę kluczy narysować sama.
czwartek, 12 czerwca 2014
252. Koronek czar
Uwielbiam koronki. Ozdabiam nimi co tylko się da. A że szydełko i kordonek idealnie pasują na robótkę torebkową, to stanowią podstawowe wyposażenie mojej torebki. Wyciągam je jeśli muszę gdzieś na coś czekać. A że nie zdarza się to zbyt często, robótka torebkowa nie jest zbyt szybko kończona.
Nadszedł jednak wreszcie moment, gdy jedną z owych robótek skończyłam. Koronka została doszyta do ręcznika.
I jak Wam się podoba tak ozdobiony ręcznik? Drugiego takiego nie ma (powstanie gdy ozdobię mniejszy do kompletu ;) ).
Kolejna robótka torebkowa też oczywiście będzie szydełkowa, ale kiedy powstanie? - tego nie wie nikt ;)
Nadszedł jednak wreszcie moment, gdy jedną z owych robótek skończyłam. Koronka została doszyta do ręcznika.
I jak Wam się podoba tak ozdobiony ręcznik? Drugiego takiego nie ma (powstanie gdy ozdobię mniejszy do kompletu ;) ).
Kolejna robótka torebkowa też oczywiście będzie szydełkowa, ale kiedy powstanie? - tego nie wie nikt ;)
sobota, 7 czerwca 2014
251. GK
Oj zaniedbałam blog. Czas na robótki skurczył się bardzo, to i o wpisach pomyśleć nie było kiedy. Ale coś tam wieczorami próbuję robić. Nie zaczęłam nic nowego - staram się skończyć pozaczynane projekty (a nowe kuszą bardzo).
Co prawda zwykle pokazywałam postępy nad goldenkiem po każdej skończonej stronie, ale obecna jest dość skomplikowana, więc idzie bardzo wolno. Jestem mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) w jej połowie.
Bardzo jestem ciekawa kiedy skończę ten haft. Ma jedną dużą wadę - nie jest mobilny.
Co prawda zwykle pokazywałam postępy nad goldenkiem po każdej skończonej stronie, ale obecna jest dość skomplikowana, więc idzie bardzo wolno. Jestem mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) w jej połowie.
Bardzo jestem ciekawa kiedy skończę ten haft. Ma jedną dużą wadę - nie jest mobilny.
wtorek, 27 maja 2014
250. Dumna mama
Wczoraj z okazji Dnia Matki dostałam od Starszego taką oto broszkę - różyczkę.
Zrobił ją własnoręcznie na zajęciach w szkole. Filcował pierwszy raz w życiu. Jestem z niego bardzo dumna. Broszka już znalazła swoje miejsce na ulubionym letnim żakiecie. A kolory pasują mi do prawie wszystkich ubrań.
Od Młodszego też dostałam prezent - narysował mi na kartce czołg :D
Zrobił ją własnoręcznie na zajęciach w szkole. Filcował pierwszy raz w życiu. Jestem z niego bardzo dumna. Broszka już znalazła swoje miejsce na ulubionym letnim żakiecie. A kolory pasują mi do prawie wszystkich ubrań.
Od Młodszego też dostałam prezent - narysował mi na kartce czołg :D
niedziela, 11 maja 2014
249. I znowu ekspresem
W naszym sąsiedztwie pojawił się Nowy Obywatel. Maleńki ale jakże uroczy :D
Szczęśliwi rodzice zaprosili nas na oficjalne powitanie Nowego Obywatela. Nie wypadało iść z pustymi rękami, więc na szybko powstał śliniaczek.
Dzisiaj zaczęty, dzisiaj skończony, dzisiaj wręczony.
Jeszcze jeden przykład na to, że dobrze mieć w domu różne przydasie.
P.S.
Wychodzi na to, że termin "na wczoraj" jest dla mnie idealną motywacją do działania ;)
Szczęśliwi rodzice zaprosili nas na oficjalne powitanie Nowego Obywatela. Nie wypadało iść z pustymi rękami, więc na szybko powstał śliniaczek.
Dzisiaj zaczęty, dzisiaj skończony, dzisiaj wręczony.
Jeszcze jeden przykład na to, że dobrze mieć w domu różne przydasie.
P.S.
Wychodzi na to, że termin "na wczoraj" jest dla mnie idealną motywacją do działania ;)
sobota, 10 maja 2014
248. Zamiennik
Długo nic nie pisałam, ale czasu nie było. Zamieniłam igłę i krosno na łopatę i grabie :)
A robótki ręczne na prace w ogrodzie. To moja pierwsza wiosna z własnym ogródkiem, więc nieco szaleję w miarę możliwości, czyli wolnego czasu i finansów.
Ale nieco efektów widać :)
Pomiędzy łopatą a konewką coś się szyje. Jak pogoda pozwoli (czyli jeśli będzie padać) to może dzisiaj skończę.
A robótki ręczne na prace w ogrodzie. To moja pierwsza wiosna z własnym ogródkiem, więc nieco szaleję w miarę możliwości, czyli wolnego czasu i finansów.
Ale nieco efektów widać :)
Pomiędzy łopatą a konewką coś się szyje. Jak pogoda pozwoli (czyli jeśli będzie padać) to może dzisiaj skończę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










