sobota, 7 czerwca 2014

251. GK

Oj zaniedbałam blog. Czas na robótki skurczył się bardzo, to i o wpisach pomyśleć nie było kiedy. Ale coś tam wieczorami próbuję robić. Nie zaczęłam nic nowego - staram się skończyć pozaczynane projekty (a nowe kuszą bardzo).
Co prawda zwykle pokazywałam postępy nad goldenkiem po każdej skończonej stronie, ale obecna jest dość skomplikowana, więc idzie bardzo wolno. Jestem mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) w jej połowie.
Bardzo jestem ciekawa kiedy skończę ten haft. Ma jedną dużą wadę - nie jest mobilny.


wtorek, 27 maja 2014

250. Dumna mama

Wczoraj z okazji Dnia Matki dostałam od Starszego taką oto broszkę - różyczkę.

Zrobił ją własnoręcznie na zajęciach w szkole. Filcował pierwszy raz w życiu. Jestem z niego bardzo dumna. Broszka już znalazła swoje miejsce na ulubionym letnim żakiecie. A kolory pasują mi do prawie wszystkich ubrań.
Od Młodszego też dostałam prezent - narysował mi na kartce czołg :D


niedziela, 11 maja 2014

249. I znowu ekspresem

W naszym sąsiedztwie pojawił się Nowy Obywatel. Maleńki ale jakże uroczy :D
Szczęśliwi rodzice zaprosili nas na oficjalne powitanie Nowego Obywatela. Nie wypadało iść z pustymi rękami, więc na szybko powstał śliniaczek.



Dzisiaj zaczęty, dzisiaj skończony, dzisiaj wręczony.
Jeszcze jeden przykład na to, że dobrze mieć w domu różne przydasie.

P.S.
Wychodzi na to, że termin "na wczoraj" jest dla mnie idealną motywacją do działania ;)

sobota, 10 maja 2014

248. Zamiennik

Długo nic nie pisałam, ale czasu nie było. Zamieniłam igłę i krosno na łopatę i grabie :)

A robótki ręczne na prace w ogrodzie. To moja pierwsza wiosna z własnym ogródkiem, więc nieco szaleję w miarę możliwości, czyli wolnego czasu i finansów.
Ale nieco efektów widać :)















Pomiędzy łopatą a konewką coś się szyje. Jak pogoda pozwoli (czyli jeśli będzie padać) to może dzisiaj skończę.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

247. Chwila odpoczynku

Czas biegnie nieubłaganie a my z nim. Coraz szybciej. Nie ma czasu na chwilę oddechu. No, chyba, że akurat są święta. Przed świętami miałam szaleństwo pracowo - domowe. Pisanie, jeżdżenie, sprzątanie, gotowanie, pieczenie. Ale wreszcie nadeszła Wielkanoc a z nią chwila oddechu. Mocne postanowienie - zero pracy w czasie świąt. Zamiast w papierach, posiedziałam trochę przy krośnie i goldenka przybyło.
Coraz bliżej końca :)

No i na krośnie nie mieści się już w całości, więc na zdjęciu brakuje góry obrazka.

piątek, 11 kwietnia 2014

246. Zdążyć przed świtem

Zdarzają się wam takie dni, kiedy wszystko układa się nie tak jak powinno?
Mnie niestety tak. I to najczęściej wtedy, gdy intensywnie pracuję zawodowo i zostaje mi bardzo mało czasu na życie prywatne.
Odbierając we wtorek Młodszego z przedszkola, przeczytałam wywieszoną na drzwiach kartkę, że w piątek (czyli dzisiaj) chłopcy mają być ubrani w białe koszule (jakaś niespodzianka miała być).
Biała koszula oczywiście była - gdzieś.
Nie mamy jeszcze wszystkich potrzebnych mebli, więc w szafie są tylko ubrania, w których chodzimy na co dzień, a reszta jest w pudłach. No tak, ale w którym jest koszula? Szukałam cały wieczór i nie znalazłam. Ale duża część rzeczy została jeszcze na starym mieszkaniu. Trzeba było tam pojechać. Pojechałam następnego dnia. I znalazłam. Tyle tylko, że po przymierzeniu okazała się za mała.
Późno już było, sklepy zamknięte, więc na zakup nowej koszuli został nam czwartek. Z racji tego, że w tym tygodniu znowu codziennie jeżdżę w delegację, wróciłam późno i zdążyłam tylko do 3 sklepów, które były dłużej otwarte - niestety w żadnym nie było białych koszul.
Zostało tylko jedno wyjście - uszyć ją samemu.
Materiał miałam, bo kupiłam sobie jakiś czas temu białą etaminę na bluzkę i nie miałam czasu jej uszyć.
Problem był tylko jeden. Zanim wróciliśmy do domu, zjedliśmy kolację, zanim położyłam dzieci spać, zrobiła się 21.30. Koszula musiała być gotowa na rano.
Szyłam od 21.30 do 2 nad ranem z dwoma przerwami na herbatę i mycie, bo ciepłą wodę mamy tylko do północy.
Ale uszyłam. A co wyszło?


Dręczyło mnie tylko jedno pytanie - czy koszula będzie dobra? Szyłam ją bez przymiarek, bo właściciel smacznie w tym czasie spał.
Odpowiedź poznałam dopiero rano.

Nie pytajcie czy byłam przytomna dzisiaj w pracy. Poszłam spać po 2-ej a musiałam wstać przed 6-tą.
Mam nadzieję, że takie nocne szycie nie powtórzy się już w najbliższym czasie.


No i znowu została mi resztka, bo materiał kupowałam z myślą o bluzce dla siebie. Znów mnie czeka kombinowanie co z niej uszyć ;)


środa, 9 kwietnia 2014

245. Wiosna

Przyszła wiosna a z nią ogrom prac do wykonania. Też macie wiosną najwięcej rzeczy do zrobienia?
Całe dnie wypełnia mi praca (i dojazdy, bo niestety jestem wiecznie w delegacji) a popołudniami (jeśli trafi się wolne popołudnie) ogródek. Za punkt honoru wzięłam sobie pozbycie się chociaż części krajobrazu księżycowego. Na robótki zostaje znikoma (prawie zerowa) ilość czasu. Niemniej coś tam się robi, chociaż nie w takim tempie jak bym chciała. Nieco przybyło goldenka.

Ciekawa jestem czy ktoś zgadnie co przedstawia ten fragment? ;)

Znalazłam też zaginione podczas przeprowadzki pudełko.


Ciągnie mnie bardzo, ale jeszcze co najmniej miesiąc muszę odczekać zanim będę miała na nie czas.

A po pracy zajmuję się głównie pieleniem. Ale roślinki zaczynają się odwdzięczać i  kwitną :D


A te czekają na swój czas sadzenia:

Będę szczęśliwa jeśli chociaż połowa się przyjmie.


P.S.
Pozdrowienia dla p.Agnieszki z Andrychowa :)