środa, 31 stycznia 2007
23. Przerwa
Niniejszym ogłaszam przerwę w robótkach, która potrwa do końca tygodnia (pod warunkiem, że tyle wytrzymam). Muszę sobie przyswoić zmiany w podatkach, a to niestety jest dosyć czasochłonne i niezbyt przyjemne. Jak na razie mam dwie książki, z których jedna ma stron 211 a druga 359 i muszę przez nie przebrnąć jak najszybciej. Mam nadzieję, że nie odbiją się one ujemnie na moim stanie umysłowym (chociaż czy coś może mi jeszcze bardziej zaszkodzić? ;-))
wtorek, 30 stycznia 2007
22. Spódnica
Coś ta moja spódnica z godetami jest jakaś pechowa. Zrobiłam godet jeszcze raz (już nie pamiętam która to jest wersja, bo tyle ich było) wg wzoru z serwety i stwierdziłam, że chyba jest trochę za szeroki. Postanowiłam skroić materiał, pozszywać kawałki i przypiąć zrobiony godet. No i miałam rację - za szeroki. Będę robić jeszcze raz - tym razem węższy. Zastanawiam się jednak nad zmianą wzoru. Chyba wybiorę jakiś banalny wzorek. Najwyżej zasnę przy robieniu, ale łatwiej będzie go dopasować na szerokość i długość.
poniedziałek, 29 stycznia 2007
21. Bułeczki
Pierwszy raz piekłam dzisiaj bułeczki. Ale na pewno nie ostatni. Czy zamieniam się w kurę domową czy w panią domu? Pieczenie bardzo spodobało się mojemu synkowi. Obiecałam mu, że jutro też je upieczemy. A na razie zajadamy się bułeczkami z powidłami jabłkowymi (też smażonymi dzisiaj).
20. Szal
Mohairowy szal skończony. Szkoda, że nie wzięłam całej włóczki na wyjazd, bo skończyłabym go wcześniej. A tak musiałam czekać aż wrócę do domu. Nie lubię nie mieć robótki. Już chyba (a właściwie na pewno) się uzależniłam i strasznie dziwnie się czułam mając puste ręce. Ale za to po powrocie do domu mogłam nadrobić i szal został skończony. Nie wiem kiedy będę go nosić, bo pasuje do płaszcza, który zbyt ciepły nie jest, więc się na mrozy nie nadaje, ale idzie odwilż, więc może niedługo go założę. W każdym razie cieszę się, że włóczka nie zabiera mi miejsca w magazynku, bo był już za bardzo zapełniony. O wiele lepiej się czuję mając ją na innej półce i w innej szafie w postaci szala. Muszę jak najszybciej wyrobić zapasy włóczek, bo strasznie mnie korci zakup czegoś nowego, a obiecałam sobię, że dopóki nie zniknie przynajmniej połowa z tego co mam, nie kupię nic nowego. A głupio złamać słowo dane samej sobie.
sobota, 27 stycznia 2007
19. Spodnie skończone
Brakuje co prawda jeszcze guzików, ale nie miałam czasu na wyprawę do pasmanterii. A tak swoją drogą, to powinien być jakiś przepis mówiący, że na każdym osiedlu powinna być co najmniej jedna pasmanteria. A tak po głupiego guzika trzeba tłuc się tramwajem. Trudno, guziki kupię w poniedziałek. Przez weekend szelki będą spięte agrafkami. Po bokach przyszyłam rzepy, ale na szelkach mogłyby się odpinać.
A gotowe spodnie wyglądają tak:

Ważne, że na Michała są dobre i mam nadzieję, że przyszłej zimy też znajdą zastosowanie.
A na wyjazd biorę druty. Planuję zacząć szalik. Ciekawe, czy mi się uda coś zrobić?
A gotowe spodnie wyglądają tak:

Ważne, że na Michała są dobre i mam nadzieję, że przyszłej zimy też znajdą zastosowanie.
A na wyjazd biorę druty. Planuję zacząć szalik. Ciekawe, czy mi się uda coś zrobić?
piątek, 26 stycznia 2007
18. Spodnie
Dzisiaj szyję spodnie do zabaw na śniegu. Ponad rok temu kupiłam w sklepie z resztkami kawałek materiału - ocieplane takie coś ortalionopodobne. W zeszłym roku uszyłam Michałowi z tego kurtkę i jeszcze zostało. Starczy na spodnie ogrodniczki. Na śnieg idealne. Za to cały wczorajszy wieczór szukałam kremowego dzianinkowatego polarku na podszewkę. Pamiętałam, że spory kawałek został mi od kurtki. I nic - jak kamień w wodę. Dopiero dzisiaj mi się przypomniało, że dałam ten kawałek mamie na czapkę i szalik. No cóż - zawsze jak się jakiejś szmaty pozbędę to potem okazuje się potrzebna. A gdzie te wszystkie szmaty trzymać? Trudno - spodnie będą bez polarka. I tak będzie miał pod spodem rajstopy a materiał i tak jest ocieplany - nie powinno mu być zimno. Nie wiem tylko jakie zrobić zapięcie przy szelkach. Guzików nie mam i na pewno nie zdążę pojechać do miasta do pasmanterii. Spodnie muszę skończyć dzisiaj, bo jutro rano wyjeżdżamy na wieś do teściów. A śniegu u nich sporo, więc szykuje się niezła zabawa. Może zrobię zapinane na rzepy? Tylko czy się nie będą odpinać? Coś wymyślę. A materiał wygląda tak:

Jest bardziej bordowy niż czerwony. Lewa strona wygląda koszmarnie.

Jest bardziej bordowy niż czerwony. Lewa strona wygląda koszmarnie.
czwartek, 25 stycznia 2007
17. Godety
Moja spódnica z godetami ma pecha. Prawie cały jeden godet został dzisiaj spruty przez mojego synka. Zostały mi do zrobienia 3 rzędy do końca i zadzwonił telefon. Rozmawiałam może dwie minuty a w tym czasie moje dziecko zdążyło spruć ponad połowę i poplątane na maksa nici porozrzucać po całym pokoju. No i poobwiązywał je wokół świecznika od pianina. Normalnie się rozpłakałam. I co z tego, że mnie przeprosił? Muszę robić od nowa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)