sobota, 13 sierpnia 2011

60. Sukienka

Dużo wody upłynęło w Wiśle zanim wywołaliśmy zdjęcia z wesela. Na szczęście znalazło się jedno na którym widać sukienkę w całej okazałości.


Pechową bluzkę skończyłam, ale jeszcze nie miałam, okazji się w nią ubrać a na druty wskoczyło coś nowego. Na razie nie pokaże jednak co, bo nie wiem czy mi wystarczy włóczki. Liczę się z tym, że się narobię a potem wszystko spruję.

środa, 10 sierpnia 2011

59. Herbaciarka

Jakiś czas temu kupiłam drewnianą skrzynkę na herbatę. Planowałam ozdobić ją, żeby pasowała do nowej kuchni, ale że nowej kuchni jeszcze nie mam, to stała zapakowana na szafie. Tyle, że od dłuższego czasu chodziła za mną pewna myśl. Chodziła i nie dała się przegonić. No i moja słaba wola dzisiaj jej uległa. Ściągnęłam herbaciarkę, wyciągnęłam z pudełka i napełniłam zawartością.
Nie wydaje się Wam, że nici pasują do niej bardziej niż herbata?



wtorek, 9 sierpnia 2011

58. Rysowanki, wycinanki

Ale by mi się dzisiaj druty przydały. Już nie miały kiedy się rozwalić tylko akurat teraz. A to były jedyne "trójki" jakie miałam. Do kolejnych 2 bluzek, które mam w kolejce do zrobienia też akurat ten rozmiar jest potrzebny. A dzisiaj cały dzień byłam poza domem. Panowie się ulitowali i wreszcie dzisiaj przyjechali montować barierkę. Codziennie mówili, że przyjadą jutro, więc jak dzisiaj rano dostałam telefon, że będą za godzinę to mnie to nieźle zaskoczyło. Wrzuciłam do torebki tylko tekturki i nożyczki i pojechaliśmy. Czasu miałam baaaardzo dużo, bo montaż trwał DZIEWIĘĆ!!! godzin. Myślałam, że wrosnę i zakwitnę. Całą bluzkę bym mogła w tym czasie zrobić, gdybym miała druty ze sobą. Niestety nie miałam.
Za to wszystkie zabrane ze sobą kartoniki przerobiłam na bobinki. 123 sztuki. Na więcej brakło tekturek.  Dorobiłam się przy okazji na palcach odcisków od nożyczek. Ale co tam - szybko się zagoi.


Brakuje jeszcze dziurek. O zabraniu na budowę dziurkacza nie pomyślałam ;)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

57. Pechowa bluzka

Już mi się przypomniało, czemu tej bluzki kiedyś nie skończyłam. W trakcie robienia ciągle przytrafiały się dziwne historie. Tym razem też mnie to nie ominęło. Pisałam ostatnio, że rękawy były gotowe w 3/4 (robiłam je jednocześnie). Tym razem postanowiłam skończyć je pojedynczo. W tym czasie wypadł nam wyjazdowy weekend, więc wzięłam je ze sobą z myślą, że na pewno je skończę, bo niewiele zostało. Nic bardziej mylnego. Jeden rękaw skończyłam. Kiedy zaczęłam spuszczać oczka na podkrój pachy w drugim rękawie coś mnie tknęło. Zaczęłam się przyglądać i znalazłam byka zrobionego na samym początku. Nie wiem czemu go wcześniej nie zauważyłam. Rękaw został spruty do końca. Ale mnie to bardzo nie zmartwiło. W końcu byłam na wyjeździe i miałam czas na dzierganie. Zrobiłam go prawie do połowy kiedy znowu dopadł mnie pech - zerwała się żyłka w drucie


Nowe druty już zamówione ale nie spodziewam się ich wcześniej niż w piątek. Na razie zawzięta jestem na tę bluzkę bardzo, ale zanim dojdą do mnie będę musiała zacząć coś nowego do noszenia w torebce. A obawiam się, że jak zacznę nową robótkę to znowu bluzka wyląduje w worku. Ciekawe kto będzie bardziej uparty: pechowa bluzka czy ja?
Trzymajcie kciuki, żeby przesyłka z nowymi drutami nie zaginęła na poczcie (tfu tfu tfu ).

sobota, 6 sierpnia 2011

56. A Spring Beauty - odsłona I

Nadal się nie mogę doprosić o wydruk schematu myszek, więc naciągnęłam na krosno kanwę na kolejnego "goldenka". Tak więc wystartowałam 5 sierpnia. Ciekawe kiedy go skończę i ile będzie w tym czasie przerywników? Rozmiary ma takie jak Madam Rimsky-Korsakov, ale znacznie więcej łączonych kolorów.
Kanwa aida 16 zweigart, nici DMC.


Złożyłam papiery o "wczasy pod gruszą" to może wreszcie kupię sobie drukarkę? Niestety naprawa obecnej jest nieopłacalna. Wychodzi drożej niż kupno nowej :(

środa, 3 sierpnia 2011

55. Trup w szafie

a właściwie nie w szafie a w torbie z włóczkami. Robiłam porządki i na samym spodzie znalazłam nieskończoną bluzkę. Właściwie to sama nie wiem dlaczego jej nie skończyłam, skoro była prawie cała gotowa. Przód i tył był  zszyty i wykończony pod szyją, a rękawy (robione jednocześnie) zrobione w 3/4. Na śmierć o niej zapomniałam. Przeleżała w tym worku jakieś dwa lata!! Muszę chyba zacząć zażywać specyfiki na poprawę pamięci. Myślicie, że to już starość????
W każdym razie wyciągnęłam te nieszczęsne rękawy z mocnym postanowieniem ukończenia.


Pisałam, że następną robótką miały być SALowe myszki, ale już jakiś czas temu padła mi drukarka i doprosić się męża nie mogę, żeby mi schemat wydrukował w pracy :(

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

54. Miarka - odsłona X - ostatnia

Udało mi się wyciągnąć maszynę i skończyć miarkę. Wojtkowi się bardzo podoba. Na razie powiesiłam ją tylko do zdjęcia i zaraz chowam do szuflady. Docelowo zawiśnie w nowym domu w pokoju Wojtka. Na dole wszyłam kawałek taśmy z ołowianymi ciężarkami a na górze specjalnie do tego celu kupiony wieszaczek. Wzór nieco zmodyfikowałam, żeby zachować rzeczywiste odstępy. Na szczęście wzór na to pozwolił. Do modyfikacji wykorzystałam pszczółki i padające krople deszczu. I nawet mi się to podobało, bo nie traciłam czasu na patrzenie na schemat :)






A skoro wyjęłam maszynę to chyba nie będę jej chować. Może jeszcze coś przy okazji powstanie?