Wczoraj były firanki, to dla urozmaicenia dzisiaj zasłonki. Te, których fragmenty pokazywałam jakiś czas temu. Zasłony wiszą w oknach już od dłuższego czasu, tylko pogody na zrobienie zdjęć odpowiedniej nie było. Co prawda nadal za oknem jest buro i ponuro, ale przynajmniej jest dzień.
Kolor oczywiście przekłamany. W rzeczywistości jest to zieleń wpadająca w ciemną oliwkę.
I to tyle jeśli chodzi o urządzanie domu. Skończyły mi się zapasy tkanin i kasa na koncie również, więc w najbliższych tygodniach postów o domowej tematyce nie będzie.
Będzie za to sweter, który właśnie kończę :D
środa, 13 listopada 2013
wtorek, 12 listopada 2013
228. Jak panna młoda
Nie, nie wychodzę za mąż :) To już za mną :)
Ale siedząc przy maszynie, otulona ogromną ilością woalu i przyszywająca do niego gipiurę, czułam się tak, jak bym szyła suknię ślubną.
Ale to nie była suknia, tylko firanki do okien w kuchni. Okna mam dwa, więc trochę metrów było. W zasadzie to nie tylko metrów, bo gipiurę kupowałam w yardach (chociaż robiłam zakupy w polskim sklepie).
A oto co wyszło:
I chociaż w kuchni króluje prowizorka (nie mamy jeszcze mebli kuchennych) to przynajmniej firanki wiszą takie, jakie mają już być na stałe. A co do reszty, czyli tej prowizorki, to udawanie, że nie widzę, mam opanowane do perfekcji ;)
Ale siedząc przy maszynie, otulona ogromną ilością woalu i przyszywająca do niego gipiurę, czułam się tak, jak bym szyła suknię ślubną.
Ale to nie była suknia, tylko firanki do okien w kuchni. Okna mam dwa, więc trochę metrów było. W zasadzie to nie tylko metrów, bo gipiurę kupowałam w yardach (chociaż robiłam zakupy w polskim sklepie).
A oto co wyszło:
I chociaż w kuchni króluje prowizorka (nie mamy jeszcze mebli kuchennych) to przynajmniej firanki wiszą takie, jakie mają już być na stałe. A co do reszty, czyli tej prowizorki, to udawanie, że nie widzę, mam opanowane do perfekcji ;)
wtorek, 29 października 2013
227. Szyje się
I by się uszyło do końca, gdyby nie kilkugodzinna przerwa w dostawie prądu.
Chyba trzeba odkurzyć starą maszynę z napędem nożnym. Jej przerwa w dostawie prądu niestraszna ;)
Chyba trzeba odkurzyć starą maszynę z napędem nożnym. Jej przerwa w dostawie prądu niestraszna ;)
środa, 23 października 2013
226. Moda retro, czyli stroje Heleny Modrzejewskiej
Spędziłam wczoraj uroczy wieczór. W Starym Teatrze zorganizowano wystawę i warsztaty "Modrzejewska dzisiaj". Wczoraj odbyły się warsztaty na temat "Krynoliny, tiurniury, princeski", stroje z czasów Modrzejewskiej Warsztaty były prowadzone przez Kajani , więc reklamować ich nie było trzeba. Sala była wypełniona po brzegi :)
Całe szczęście, że było ciepło, bo po warsztatach dość długo stałyśmy jeszcze na ulicy i rozmawiały i nie mogły się nagadać.
Na wystawie można obejrzeć stroje szyte na konkurs "Helena Modrzejewska - ikona stylu"
Stroje konkursowe były szyte na podstawie dostępnych zdjęć Heleny Modrzejewskiej. W konkursie brały udział również stroje współczesne, jedynie inspirowane strojami naszej wspaniałej aktorki.
Wystawę wszystkim serdecznie polecam, a kto ma za daleko może obejrzeć kilka zdjęć zrobionych wczoraj przeze mnie
Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła zbliżenia tej pięknej koronki ;)
Największą atrakcją była możliwość wciśnięcia się w gorset i mierzenie strojów uszytych przez prowadzącą warsztaty Kajani.
To był bardzo udany wieczór :)
Całe szczęście, że było ciepło, bo po warsztatach dość długo stałyśmy jeszcze na ulicy i rozmawiały i nie mogły się nagadać.
Na wystawie można obejrzeć stroje szyte na konkurs "Helena Modrzejewska - ikona stylu"
Stroje konkursowe były szyte na podstawie dostępnych zdjęć Heleny Modrzejewskiej. W konkursie brały udział również stroje współczesne, jedynie inspirowane strojami naszej wspaniałej aktorki.
Wystawę wszystkim serdecznie polecam, a kto ma za daleko może obejrzeć kilka zdjęć zrobionych wczoraj przeze mnie
Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła zbliżenia tej pięknej koronki ;)
Największą atrakcją była możliwość wciśnięcia się w gorset i mierzenie strojów uszytych przez prowadzącą warsztaty Kajani.
To był bardzo udany wieczór :)
środa, 9 października 2013
225. Zagadka
Przeglądałam październikowy numer miesięcznika Moje Mieszkanie i zatrzymałam się na tym zdjęciu:
Kto zauważy co jest nie tak jak być powinno? :)
Kto zauważy co jest nie tak jak być powinno? :)
wtorek, 8 października 2013
224. Dary jesieni
Jesień zawsze wprowadza mnie w pewien rodzaj melancholii.
Czas przemijania jest wówczas najbardziej widoczny. Niedawno wszystko budziło się do życia, pięknie kwitło, a teraz zamiera. Na szczęście pozostawia dary, które skrzętnie gromadzę na kolejne - zimowe - miesiące. Taka moja jesienna odmiana robótek ręcznych ;)
Spiżarnia powoli się zapełnia
Parapety kuchenne przygotowują się do zimowej porcji witamin
A ja przy domowym cieście ze śliwkami myślę za jaką kolejną robótkę się zabrać :)
Od kilku dni mój dom pachnie winogronami i śliwkami. Uwielbiam ten zapach :)
czwartek, 3 października 2013
223. Lama
Chciałam napisać o lamie a tu znowu zmiana na google i nic nie mogłam znaleźć. Zanim znalazłam albumy i blogera to już się zdążyłam zdenerwować i pisać o lamie mi się odechciało. Nie lubię zmian, szczególnie tych na gorsze. Co komu przeszkadzało, że wszystkie opcje były na wierzchu?
Ale jednak o tej lamie parę słów napiszę, bo jestem nią oczarowana. Nie, nie chodzi o zwierzątko. Chodzi o materiał, a dokładniej o rodzaj sztucznego futerka. W odróżnieniu od innych sztucznych futerek obie strony ma jednakowe. Pierwszy raz się z nim zetknęłam po urodzeniu Młodszego, kiedy przyszła do mnie koleżanka z prezentem dla maluszka. Przyniosła mu cudny, puchaty i milusi szlafroczek. Ani ona ani ja nie wiedziałyśmy jak się ten materiał nazywa ani gdzie go kupić. Ale obie byłyśmy nim oczarowane. Młodszemu wtedy jeszcze było wszystko jedno ;)
Jakiś czas temu udało mi się go kupić. Uszyłam Starszemu narzutę na łóżko. A teraz uszyłam kolejną i planuję uszyć Starszemu szlafrok.
Narzuta to chyba najłatwiejsza rzecz do uszycia, bo to prostokąt. Z racji puchatości i trudności z podwinięciem, brzegi obszyłam lamówką.
A teraz Was zostawiam i idę się trochę powylegiwać na nowej narzucie (póki moi mężczyźni do domu nie wrócą) ;)
P.S.
Pobiłam swój rekord. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby materiał tak krótko czekał na szycie. Wieczorem przyniosłam paczkę z lamą z poczty, a następnego ranka uszyłam narzutę :)
Ale jednak o tej lamie parę słów napiszę, bo jestem nią oczarowana. Nie, nie chodzi o zwierzątko. Chodzi o materiał, a dokładniej o rodzaj sztucznego futerka. W odróżnieniu od innych sztucznych futerek obie strony ma jednakowe. Pierwszy raz się z nim zetknęłam po urodzeniu Młodszego, kiedy przyszła do mnie koleżanka z prezentem dla maluszka. Przyniosła mu cudny, puchaty i milusi szlafroczek. Ani ona ani ja nie wiedziałyśmy jak się ten materiał nazywa ani gdzie go kupić. Ale obie byłyśmy nim oczarowane. Młodszemu wtedy jeszcze było wszystko jedno ;)
Jakiś czas temu udało mi się go kupić. Uszyłam Starszemu narzutę na łóżko. A teraz uszyłam kolejną i planuję uszyć Starszemu szlafrok.
Narzuta to chyba najłatwiejsza rzecz do uszycia, bo to prostokąt. Z racji puchatości i trudności z podwinięciem, brzegi obszyłam lamówką.
A teraz Was zostawiam i idę się trochę powylegiwać na nowej narzucie (póki moi mężczyźni do domu nie wrócą) ;)
P.S.
Pobiłam swój rekord. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby materiał tak krótko czekał na szycie. Wieczorem przyniosłam paczkę z lamą z poczty, a następnego ranka uszyłam narzutę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























