poniedziałek, 11 lutego 2013

182. Atramentowy skończony

Wystarczyło mocne postanowienie, żebym przysiadła i skończyła sweter dla Starszego. Dziecko zadowolone, bo ma sweter i ja zadowolona, bo kolejna robótka została ukończona.

Na rozmiar 146 poszło 4,5 motka, czyli 783 metry włóczki.


Statystyka:
Od początku roku przerobiłam 1 392 metry włóczki.

Na dzień dzisiejszy niezakończone robótki:
- szydełkowa firanka - do końca coraz bliżej
- haft: GK zrobiony w 20%.


piątek, 8 lutego 2013

181. Wymiana wen

Czy Wam też się nudzi robótka jak już jesteście w połowie? Mnie się to przytrafia nagminnie.
Skończyłam przód i tył swetra dla Starszego i zamiast zabrać się za rękawy wróciłam do haftu. Wena na druty nagle odeszła bez ostrzeżenia. Dobrze, że wróciła wena na haft. No to haftuję dopóki jest, bo podejrzewam, że też pewnie niebawem sobie pójdzie. Spodziewam się szydełkowej, bo długo już u mnie nie była ;)


Wena na haft przyszła pod rękę z pechem. W ciągu jednego dnia nadrobiłam brak pecha z kilku ostatnich miesięcy: zepsuł mi się zegarek na rękę (jedyny jaki posiadam), pękł mi obcas od zimowego buta (a butów zimowych również posiadam jedną parę), równo z pęknięciem obcasa napadało strasznie dużo śniegu, którego przez kilka dni wcale nie było i oczywiście wsypywał mi się górą do półbutów, kiedy przedzierałam się przez zaspy idąc do pracy, a w pracy drzwi automatyczne przytrzasnęły mi rękę. Na efekt nie trzeba było długo czekać - choróbsko mnie dopadło. I to wszystko w jednym dniu - dniu imienin, o których nawet mój mąż zapomniał. Mam nadzieję, że do końca roku limit pecha został wyczerpany.

poniedziałek, 4 lutego 2013

180. Atramentowy

Jako, że dobrze robiło mi się tunikę z Beni, kupiłam jeszcze granatową na sweter dla Starszego. Przód gotowy, tył zrobiony w połowie. Może uda mi się skończyć go w tym tygodniu?
Wzór swetra wymyślał Starszy. Nazw wzorów nie zna, opisywał po swojemu, więc dopiero przy trzeciej próbce wyszło to co chciał, czyli szachownica 2 na 2.

Jak tylko go skończę, robię znowu coś dla siebie. Albo letnią bluzeczkę na drutach, albo letnią szydełkową spódnicę. Nici zarówno na bluzkę jak i na spódnicę mam już kupione - pewnie losowanie zrobię, które pierwsze pójdą do przerobu :)
Wzór bluzki mam w głowie, więc pokazać go nie mogę, ale spódnica została wypatrzona w sieci, więc fotką dysponuję.
Będzie taka jak na zdjęciu, tylko w kolorze czekolady z beżową podszewką (podszewkę też już kupiłam).


piątek, 1 lutego 2013

179. Tunika

W czasie, kiedy kabelek bawił się w chowanego, zdążyłam też skończyć tunikę. Tak jak podejrzewałam, nie wystarczyło włóczki na długie rękawy. Ale nie żałuję. Podoba mi się z krótkimi. Fajnie wygląda nałożona na bluzkę z długim rękawem. Jest milutka i cieplutka. Tak mi się ta włóczka spodobała, że kupiłam kolejne motki (tym razem granatowe) na sweter dla Starszego.
Sama się sobie dziwię, ale spodobał mi się raglan, którego nigdy nie lubiłam i unikałam ciuchów z raglanowymi rękawami jak ognia. Po tylu latach zmieniłam zdanie. Czy to już starość?????
No ale czas na zdjęcia. Zrobiłam ich całą masę, ale do pokazania nadają się jedyne dwa. Nie jestem w stanie oddać prawdziwego koloru włóczki, a przecież tylko i wyłącznie kolor skusił mnie do jej zakupu.



Jak widać zmieniłam nieco golf. Dodałam trochę oczek, żeby brzeg się ładniej układał.
Podsumowując, na tunikę poszło 3,5 motka włóczki Benia Natura, druty 5,5.
I na ten moment jest to moja ulubiona tunika.

Tunikę zaczęłam w Sylwestra. A ponieważ pierwszy raz weszłam w nowy rok bez UFOków drutowych, to może w tym roku uda mi się wreszcie zliczać zużyte metry?
Na dzień dzisiejszy mam za sobą 609 metrów. Oczywiście w ukończonych wyrobach. Ogółem będzie więcej, bo już zaczęłam dziergać coś nowego :)

P.S.
Zmieniłam sposób wyświetlania komentarzy. Wyskakujące okienko mi się podobało, bo nie spowalniało przeglądania wpisów, ale miało jedną wadę - nie można na konkretne komentarze bezpośrednio odpowiedzieć. No to teraz zajmie mi to nieco więcej czasu, ale będę mogła na każdy komentarz odpisać.
Miłego dnia wszystkim życzę :)

czwartek, 31 stycznia 2013

178. Tajemnica zaginionego kabelka

Od jakiegoś czasu na blogu cisza. Co nie znaczy, że u mnie nic się nie dzieje. Dzieje się całkiem sporo i dosłownie i w przenośni. Tylko kabelek do aparatu zaginął. Szukałam wszędzie i nie znalazłam. Zaczęłam się zastanawiać nad zakupem nowego, kiedy szukając czegoś w torbie laptopowej znalazłam kabelek na swoim stałym miejscu. No, prawie stałym - był w innej kieszonce niż zwykle. A byłam pewna, że i tam szukałam. Nic to - najważniejsze, że się znalazł.
Tak więc korzystając ze znalezionego kabelka przerzuciłam zdjęcia z aparatu na komputer. No i znowu się zaczęłam zastanawiać co pokazać na blogu, bo ostatnie dni obfitowały w wydarzenia (te dobre i te złe, niestety). Będzie jednak chronologicznie, czyli przedstawiam sweter dla męża, ukończony jeszcze w starym roku. Mąż na pozowanie się nie zgodził, więc w roli modela żeński manekin w dużo mniejszym rozmiarze. No, ale coś widać.


Zbliżenie na wzór najbardziej oddaje rzeczywisty kolor włóczki.


Mąż w swetrze chodzi często, więc moja praca nie poszła na marne :)

niedziela, 13 stycznia 2013

177. Tunika (?)

Pod hasłem "W Nowy Rok z nową robótką" wyciągnęłam w Sylwestra Benię.
Ponieważ wykupiłam ostatnie cztery motki z pasmanterii, musiałam trochę pokombinować co z niej zrobić. Na pewno chciałam coś dłuższego (za pupę) i z golfem. Jedyne wyjście w tej sytuacji to robienie od góry. To moja trzecia robótka robiona od góry bez zszywania, ale pierwsza, w której oczka nabierałam od dekoltu. Skorzystałam ze ściągi opracowanej przez Pimposhkę.
Po przerobieniu pierwszego motka zrobiłam golf taki jaki chciałam, a teraz sobie robię na długość na ile włóczki starczy. Podejrzewam, że na długie rękawy zabraknie. No to będą krótkie. Ale się tym nie stresuję tylko sobie robię. Wzór prosty, więc myśleć przy nim nie trzeba i można robić odruchowo, umysł w tym czasie zajmując czymś innym ;)


Włóczkę kupiłam, bo urzekł mnie jej kolor. Niestety nie jestem w stanie zrobić zdjęcia, na którym ten kolor byłby taki jak w rzeczywistości.


A w czasie mojej nieobecności blogowej znowu z zakupami poszalałam. Teraz trzeba znaleźć czas na przerobienie zakupów w rzeczy użytkowe.

Co do postanowień noworocznych, które pojawiają się na blogach, u mnie co roku jest takie samo postanowienie: jedna rozpoczęta robótka w danej technice. Na razie udaje mi się to utrzymać:

haft - goldenek,
szydełko - firanka
druty - prezentowana właśnie tunika.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

176. 7 stycznia

7 stycznia 2007 roku pojawił się mój pierwszy wpis w blogosferze. Jeszcze na bloxie. Nawet mi do głowy nie przyszło, że będę pisać o robótkach tak długo. Wpisy co prawda nie są regularne, ale są.
Prowadzenie bloga dało mi dużo dobrego. Poznałam wiele ciekawych osób i rozwinęłam swój warsztat. Przeglądając stare wpisy widzę jak się przez te lata zmieniałam. Wykonywałam prace w innych technikach, które na jakiś czas odeszły w zapomnienie (trzeba koniecznie do nich wrócić) inne rzeczy mi się podobały, inne kolory.
Świat się zmienia i ja też.
I chociaż zakładając bloga miałam zamiar pisać go tylko dla siebie (przez jakiś czas był nawet zamknięty) to bardzo mnie cieszy, że do mnie zaglądacie. Cieszę się, że czytacie i piszecie komentarze. I bardzo Wam za nie dziękuję. Motywują w chwilach zwątpienia i nie tylko.

I ciekawa jestem czy jest ktoś ze mną od samego początku mojej pisaniny?


A wracając do robótek, to nowy rok zaczął się nawet dobrze. W 2013 weszłam tylko z dwoma nieskończonymi pracami, czyli haftem GK i szydełkową firaną. Jak na mnie, to jest to bardzo dobry wynik.
Ale żeby nie było, że w nowym roku mam same stare prace, to zaczęłam też coś nowego  -oczywiście w myśl mojej zasady "jedna praca w jednej technice w jednym czasie". Ale nową robótką pochwalę się jutro :)

A dla ciekawostki pierwsze zdjęcie jakie pojawiło się na blogu.


Pamięta ktoś co to było?