Słyszeliście na pewno powiedzenie "raj na ziemi". Dla każdego oznacza to co innego. Dla mnie, zafascynowanej nitkami, tkaninami i starociami takim rajem jest miejsce, gdzie tego typu rzeczy jest dużo. A jak jeszcze będą zgromadzone wszystkie w jednym miejscu, to już nie można chcieć więcej (no chyba, że przebywać tam częściej). Dlatego bardzo entuzjastycznie podeszłam do zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Krakowie wyprawy do pracowni konserwacji tkanin. Nie mogłam się doczekać, a czekać musiałam bardzo długo, bo pierwotny termin - listopadowy - został odwołany i wszyscy zaproszeni zostali na grudzień - cały miesiąc później. Ale się doczekałam :)
Wraz z grupą pasjonatów poszliśmy do pracowni. O pracowni, samej pracy i eksponatach opowiadała nam kierowniczka działu a my słuchając miałyśmy okazję oglądać panie konserwatorki pracujące nad przywróceniem świetności wspaniałemu dywanowi. A nie był to byle jaki dywan, tylko dywan zdobyty przez polskie wojska pod Wiedniem. Dostał się do Polski wraz z innymi łupami wojennymi. Pokaźnych rozmiarów (10 na 4 metry) został w przeszłości pocięty na 8 kawałków i teraz trwają prace nad złączeniem go w całość (niestety nadal brakuje fragmentów dywanu) i zabezpieczeniem tego co z niego zostało.
Kolejnym cudem, nad którym pracowano był XVIII-wieczny haftowany obraz. Haft płaski. Majstersztyk. Cieniowanie doskonałe. Nici grubości włosa albo i cieńsze. Do tego złote nici, również różnych grubości, co dawało niesamowity, trójwymiarowy efekt. Byłam zachwycona zarówno samym dziełem jak i rękami, które to stworzyły. Uzupełnienie brakujących fragmentów haftu również wymagało nie lada umiejętności.
Kolejnym przedmiotem, nad którym trwały prace była przepiękna koronka z metalizowanych nici. I tu konsternacja. Nie mam pojęcia jaką techniką została wykonana. Wyglądała jak konstrukcja z drutu, na której potem tworzono wzór poprzez owijanie metalizowanych nici.
Pokazano nam również sztandar pogrzebowy malowany na tkaninie. Był już wyczyszczony, ale jeszcze w kawałkach. Pełne odrestaurowanie zajmie zapewne bardzo dużo czasu.
Mieliśmy również okazję obejrzeć miejsce, w którym tkaniny są czyszczone. Ogromne, specjalnie do tego celu stworzone wanny. Pierze się w nich na płasko na specjalnych siatkach. Coś niesamowitego.
Zapytałam o pozwolenie na zrobienie zdjęć i ją dostałam, ale zapomniałam zapytać o zgodę na ich publikację w sieci. Jakoś mi to nie przyszło do głowy, a teraz zaczęłam się zastanawiam czy powinnam je bez takiej zgody publikować i stwierdziłam, że skoro się waham, to chyba jednak nie powinnam tego robić.
Ale gdybyście mieli kiedyś okazję być w takiej pracowni to szczerze zachęcam. Mam nadzieję, że mnie też jeszcze kiedyś uda się powtórzyć wizytę w moim raju na ziemi :)
I wiecie co? Chciałabym mieć taką pracę. To niesamowite uczucie mieć w ręku kawałek historii i doprowadzać go do stanu dawnej świetności, szczególnie gdy kocha się takie prace ręczne.
P.S.
Mojego haftu sporo przybyło i mam nadzieję, że wreszcie się zmobilizuję i zrobię zdjęcia zaległych prac, bo nazbierało się ich już sporo. Niektóre są już intensywnie użytkowane a nadal nie zostały sfotografowane.
sobota, 17 grudnia 2016
środa, 2 listopada 2016
324. Nowy kapelusz najlepszym lekarstwem na chandrę
Kiedyś, gdy kobieta miała chandrę, szła do modystki i kupowała nowy kapelusz. Dzisiaj już mało kto nosi kapelusze a jeszcze mniej kupuje bądź zamawia je u modystek. A jeśli potrzebny jest nowy kapelusz i nie ma takiego w sklepach, to trzeba go zrobić samemu.
Zbliżał się Zlot Krynoliny w Ojcowie a stary słomkowy kapelusz już mi się znudził. No jak nic trzeba było sprawić sobie nowy, w dodatku pasujący do posiadanych ciuchów.
Szybki przegląd zapasów (dodam, że dość sporych zapasów) materiałów w szafie doprowadził mnie do wniosku, że nic się nie nadaje, nic nie pasuje i w ogóle nie mam z czego zrobić kapelusza i włączył się nastrój na marudzenie.
Ale od czego koleżanki? Nie ma to jak przyjadą dwie Alicje jednocześnie :)
Jedna przywiozła kawałek grubego filcu a druga kawałek lambrekina od lumpeksowej zasłony, który miał być materiałem próbnym. Okazało się, że ten kawałek idealnie pasuje kolorem do mojej sukienki. Tak więc wykrój próbny powstał z czego innego a kawałek lambrekina zagarnęłam ja :)
A nie był to byle jaki lambrekin, bo uszyty był z pięknego bordowego bawełnianego (!) aksamitu.
Wstążka w domu była, strusie pióro też, kawałek batystu i koronki wygrzebałam w szufladzie z resztkami. Wykorzystałam też czerwony kamień, który kupiłam kilka lat temu bo mi się podobał i tak sobie leżał czekając na swój czas. No to się doczekał :)
A co mi wyszło? A to:
A tak się prezentowałam w całości :)
Jedyne zdjęcie z całego zlotu. Miałam pecha i w przeddzień zlotu rozwaliłam sobie stopę. Cały zlot przesiedziałam na krześle, więc na zdjęciach mnie nie ma. Nie dałam rady iść z dziewczynami na sesję. Ale nic to. Odbiję sobie za rok :)
P.S.
Jak widać Piękna Marianna dostała wreszcie perukę :)
Zbliżał się Zlot Krynoliny w Ojcowie a stary słomkowy kapelusz już mi się znudził. No jak nic trzeba było sprawić sobie nowy, w dodatku pasujący do posiadanych ciuchów.
Szybki przegląd zapasów (dodam, że dość sporych zapasów) materiałów w szafie doprowadził mnie do wniosku, że nic się nie nadaje, nic nie pasuje i w ogóle nie mam z czego zrobić kapelusza i włączył się nastrój na marudzenie.
Ale od czego koleżanki? Nie ma to jak przyjadą dwie Alicje jednocześnie :)
Jedna przywiozła kawałek grubego filcu a druga kawałek lambrekina od lumpeksowej zasłony, który miał być materiałem próbnym. Okazało się, że ten kawałek idealnie pasuje kolorem do mojej sukienki. Tak więc wykrój próbny powstał z czego innego a kawałek lambrekina zagarnęłam ja :)
A nie był to byle jaki lambrekin, bo uszyty był z pięknego bordowego bawełnianego (!) aksamitu.
Wstążka w domu była, strusie pióro też, kawałek batystu i koronki wygrzebałam w szufladzie z resztkami. Wykorzystałam też czerwony kamień, który kupiłam kilka lat temu bo mi się podobał i tak sobie leżał czekając na swój czas. No to się doczekał :)
A co mi wyszło? A to:
A tak się prezentowałam w całości :)
![]() |
| foto: Paulina Kowalczyk |
P.S.
Jak widać Piękna Marianna dostała wreszcie perukę :)
piątek, 28 października 2016
323. Co się odwlecze to nie uciecze.
Od dawna chodził za mną haft wstążeczkowy, ale ciągle nie mogłam się za niego zabrać. Odkładałam naukę na przyszłość. Szczególnie patrząc na poupychane gdzie się da kłębki włóczek, woreczki z mulinami, koronki itd. I do tego dołożyć jeszcze kolejne woreczki ze wstążkami do haftu? Nieeee, tego by już było za dużo! No ale ten haft taki ładny. I tak kusi....
No i wątpliwości rozwiązały się same. Zestaw do haftu wstążeczkowego spadł mi z nieba. A dokładniej dostałam go z Coricamo. Uśmiechnęło się do mnie szczęście i zostałam wylosowana do otrzymania nagrody :)
Bardzo się ucieszyłam. No bo przecież to jest idealny pretekst, żeby się wreszcie tego haftu nauczyć, prawda? A że jak mnie wciągnie to w domu będzie pełno wszelkiej maści wstążeczek? To będzie taki "mały" efekt uboczny.
Dzisiaj mój prezent wyjęłam ze skrzynki :)
No to już wiecie co będę robić w weekend :)
No i wątpliwości rozwiązały się same. Zestaw do haftu wstążeczkowego spadł mi z nieba. A dokładniej dostałam go z Coricamo. Uśmiechnęło się do mnie szczęście i zostałam wylosowana do otrzymania nagrody :)
Bardzo się ucieszyłam. No bo przecież to jest idealny pretekst, żeby się wreszcie tego haftu nauczyć, prawda? A że jak mnie wciągnie to w domu będzie pełno wszelkiej maści wstążeczek? To będzie taki "mały" efekt uboczny.
Dzisiaj mój prezent wyjęłam ze skrzynki :)
No to już wiecie co będę robić w weekend :)
środa, 26 października 2016
322. Pola Chwały
Wreszcie doczekałam się zdjęć z imprezy, więc można o niej trochę napisać.
Pola Chwały odbywają się co roku we wrześniu na zamku królewskim w Niepołomicach koło Krakowa. Są imprezą multiepokową. Biorące w niej udział grupy odtwarzają epoki od antyku po czasy współczesne. Głównie są to formacje wojskowe. Pomiędzy wojskowymi są również osoby cywilne, lecz jest ich zdecydowanie mniej. Kilka razy byłam na tej imprezie z rodziną i niezainteresowana militariami zwyczajnie się nudziłam (no bo ileż można słuchać zachwytów nad karabinami, których nazw nie jestem w stanie zapamiętać?). I takich kobiet, które przyszły z mężami czy synami było sporo. Dlatego wraz z dziewczynami z Krynoliny postanowiłyśmy zrobić pokaz specjalnie dla kobiet (ku naszemu zdziwieniu i radości wśród publiczności zauważyłyśmy wielu mężczyzn :) )
Zaprezentowałyśmy modę damską od czasów napoleońskich do wybuchu I wojny światowej.
Pierwszy raz na pokaz mody wybrałam się rodzinnie (czyli nie miałam z kim zostawić dziecka ;) ) Oboje zaprezentowaliśmy stroje ze schyłku XIX wieku.
Pokaz prowadzony był chronologicznie aby zaprezentować jak zmieniała się linia sukni na przestrzeni kolejnych dekad i aby pokazać, że powiedzenie "moda wraca" nie dotyczy wyłącznie czasów współczesnych.
Na imprezie nie mogło zabraknąć epokowego fotografa :)
Bawiłyśmy się wspaniale i mam nadzieję, że nasz pokaz się spodobał publiczności (dużo osób prosiło nas o pozowanie do zdjęć ;) )
Spotkanie sprzyjało również międzyepokowej integracji :)
Na wspólnym zdjęciu z grupą Małopolska Chorągiew Husarska
Coś mi mówi, że w przyszłym roku też się tam wybierzemy :)
Pola Chwały odbywają się co roku we wrześniu na zamku królewskim w Niepołomicach koło Krakowa. Są imprezą multiepokową. Biorące w niej udział grupy odtwarzają epoki od antyku po czasy współczesne. Głównie są to formacje wojskowe. Pomiędzy wojskowymi są również osoby cywilne, lecz jest ich zdecydowanie mniej. Kilka razy byłam na tej imprezie z rodziną i niezainteresowana militariami zwyczajnie się nudziłam (no bo ileż można słuchać zachwytów nad karabinami, których nazw nie jestem w stanie zapamiętać?). I takich kobiet, które przyszły z mężami czy synami było sporo. Dlatego wraz z dziewczynami z Krynoliny postanowiłyśmy zrobić pokaz specjalnie dla kobiet (ku naszemu zdziwieniu i radości wśród publiczności zauważyłyśmy wielu mężczyzn :) )
Zaprezentowałyśmy modę damską od czasów napoleońskich do wybuchu I wojny światowej.
Pierwszy raz na pokaz mody wybrałam się rodzinnie (czyli nie miałam z kim zostawić dziecka ;) ) Oboje zaprezentowaliśmy stroje ze schyłku XIX wieku.
Pokaz prowadzony był chronologicznie aby zaprezentować jak zmieniała się linia sukni na przestrzeni kolejnych dekad i aby pokazać, że powiedzenie "moda wraca" nie dotyczy wyłącznie czasów współczesnych.
Na imprezie nie mogło zabraknąć epokowego fotografa :)
Bawiłyśmy się wspaniale i mam nadzieję, że nasz pokaz się spodobał publiczności (dużo osób prosiło nas o pozowanie do zdjęć ;) )
Spotkanie sprzyjało również międzyepokowej integracji :)
Na wspólnym zdjęciu z grupą Małopolska Chorągiew Husarska
Coś mi mówi, że w przyszłym roku też się tam wybierzemy :)
czwartek, 6 października 2016
321. Na tamborku
Pomimo tego, że nie skończyłam jeszcze haftować mojego giganta, rozpoczęłam kolejną robótkę. Na usprawiedliwienie podam, że było mi potrzebne coś mniejszego do odtwarzania życia w dawnym dworku w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Wyjęłam więc z szuflady len i wzór z różami i zaczęłam nową pracę. Dawno już nie haftowałam na lnie i miło było sobie przypomnieć jak to jest. Na aidzie jednak haftowanie jest łatwiejsze ;)
Zaczęty haft prezentuje się tak:
I teraz się cały czas waham czy ten haft w domu skończyć (ciągnie mnie do niego trochę) czy zostawić go jako robótkę typowo muzealną i trzymać na następną tego typu imprezę, żeby znowu czegoś nowego nie zaczynać.
A haftowanie w muzeum wyglądało tak:
Idealne warunki do haftowania :)
Zaczęty haft prezentuje się tak:
I teraz się cały czas waham czy ten haft w domu skończyć (ciągnie mnie do niego trochę) czy zostawić go jako robótkę typowo muzealną i trzymać na następną tego typu imprezę, żeby znowu czegoś nowego nie zaczynać.
A haftowanie w muzeum wyglądało tak:
![]() |
| foto: Paweł Rychlik |
poniedziałek, 3 października 2016
320. Jestem zła i załamana
Najpierw zniknęła lista obserwowanych przeze mnie blogów. Zaczęłam ją odtwarzać. Myślałam, że jakoś pójdzie, tym bardziej, że znaczna część właścicieli obserwowanych przeze mnie blogów obserwuje również mnie. A obserwatorzy jeszcze nie zniknęli. Wielce się rozczarowałam. Kiedyś jak kliknęłam na danego obserwatora pokazywało mi jaki blog prowadzi i jakie blogi obserwuje. Mogłam też odwiedzić każdego, kto zostawił u mnie komentarz. Teraz już tego nie ma. Widzę tylko jakie blogi obserwuje dana osoba.
Nie mam więc możliwości znalezienia większości obserwowanych blogów, bo nie pamiętam ich adresów. Miałam skróty i z nich korzystałam.
Do tego dzisiaj zauważyłam kolejną stratę - brakuje linków do ulubionych stron. A miałam tam ściągi do różnych tutoriali. Nie odtworzę tego na pewno - nie pamiętam adresów tych stron. Ciekawa jestem co zniknie za chwilę - może cały mój blog? Na drugim blogu jeszcze wszystko jest, ale już zapisuję linki do obserwowanych tam blogów do pamięci wyszukiwarki. Tyle, że tam mam tylko blogi kostiumowe - tu miałam masę robótkowych.
Zniknęło również przekierowanie do starego bloga na bloxie i do drugiego bloga na blogspocie.
Mam więc prośbę - wpiszcie w komentarzach adresy do Waszych blogów. Może chociaż w części uda mi się odtworzyć listę obserwowanych blogów.
Zaczynam się zastanawiać czy nie przenieść bloga na inną platformę. Ale gdzie? Na bloxie już byłam i tam miałam wieczny kłopot ze zdjęciami. Był limit a zdjęcia wstawiane za pośrednictwem innych portali lubiły znikać. Tu też powoli zaczyna znikać zawartość bloga.
Może wordpress? Ktoś się podzieli doświadczeniem?
Nie mam więc możliwości znalezienia większości obserwowanych blogów, bo nie pamiętam ich adresów. Miałam skróty i z nich korzystałam.
Do tego dzisiaj zauważyłam kolejną stratę - brakuje linków do ulubionych stron. A miałam tam ściągi do różnych tutoriali. Nie odtworzę tego na pewno - nie pamiętam adresów tych stron. Ciekawa jestem co zniknie za chwilę - może cały mój blog? Na drugim blogu jeszcze wszystko jest, ale już zapisuję linki do obserwowanych tam blogów do pamięci wyszukiwarki. Tyle, że tam mam tylko blogi kostiumowe - tu miałam masę robótkowych.
Zniknęło również przekierowanie do starego bloga na bloxie i do drugiego bloga na blogspocie.
Mam więc prośbę - wpiszcie w komentarzach adresy do Waszych blogów. Może chociaż w części uda mi się odtworzyć listę obserwowanych blogów.
Zaczynam się zastanawiać czy nie przenieść bloga na inną platformę. Ale gdzie? Na bloxie już byłam i tam miałam wieczny kłopot ze zdjęciami. Był limit a zdjęcia wstawiane za pośrednictwem innych portali lubiły znikać. Tu też powoli zaczyna znikać zawartość bloga.
Może wordpress? Ktoś się podzieli doświadczeniem?
sobota, 1 października 2016
319. Podróżowanie w czasie jest fajne
Dużo się działo przez cały wrzesień. Tak dużo, że nie było czasu ani na pisanie postów ani na zrobienie zdjęć tego co uszyłam. A uszyłam całkiem sporo. Zastanawiałam się czy pisać wszystko chronologicznie, ale ponieważ jest dzisiaj piękna pogoda i prawdopodobnie to już ostatni tak piękny dzień, postanowiłam wyjść do ogrodu i zdjęcia ostatniej pracy zrobić na łonie natury. Pozostałe prace mogę sfotografować w domu przy brzydkiej pogodzie.
W miniony weekend w Niepołomicach koło Krakowa odbyła się impreza historyczna Pola Chwały. Krynolina również wzięła w niej udział prezentując modę XIX wieku. Zdjęcia z imprezy pojawią się na blogu gdy dostaniemy je od fotografa (wiedząc jak długo czeka się na zdjęcia od obcych fotografów - czasem i po kilka lat z przedłużeniem do wieczności - tym razem wzięłyśmy ze sobą swojego fotografa). Ale o pokazie będzie oddzielny wpis. Ten będzie dotyczył tylko jednego stroju - stroju dziecięcego z lat 90-tych XIX wieku.
O tym, że mąż akurat w ten weekend musi iść do pracy dowiedziałam się kilka dni przed naszym pokazem. Zrezygnować z pokazu nie mogłam, gdyż go organizowałam. Musiałam wziąć Młodego Młodszego ze sobą (Młody Starszy dzielnie przesiedział sam w domu cały dzień - pierwszy raz został sam w domu na tak długo). Ale nie mogłam wziąć na pokaz mody historycznej dziecka we współczesnym stroju. Tradycyjnie więc odbyło się szycie "na wariata". Przegląd pinteresta w poszukiwaniu inspiracji, przegląd allegro w poszukiwaniu wełny na garniturek. Udało się znaleźć. A potem szycie po nocach, bo uparłam się, że wszystko będzie tak jak trzeba, czyli z pełną podszewką. Na szczęście zdążyłam, kończąc marynarkę rano w dniu imprezy.
Przedstawiam więc Młodego Młodszego w wydaniu XIX - wiecznym :)
Garniturek powstał na podstawie tych zdjęć znalezionych na pintereście:
Na deser zdjęcie rodzinne ;)
Na Polach Chwały spotkaliśmy fotografa, który robił zdjęcia XIX-wiecznym aparatem. Zrobił nam wspólną sesję. Ale zdjęcia dostanę dopiero w listopadzie. Już się nie mogę doczekać :)
P.S.
Nie wiem co się stało, ale zniknęły z bocznego paska wszystkie obserwowane przeze mnie blogi. Czy blogger znów szaleje? Co zrobić, żeby je odzyskać? Weszłam w układ strony i nie ma na niej gadżetu z obserwowanymi blogami. Wyparował, poleciał w kosmos, ukradli??? Ja chcę moją listę bo jak będę do Was zaglądać?
W miniony weekend w Niepołomicach koło Krakowa odbyła się impreza historyczna Pola Chwały. Krynolina również wzięła w niej udział prezentując modę XIX wieku. Zdjęcia z imprezy pojawią się na blogu gdy dostaniemy je od fotografa (wiedząc jak długo czeka się na zdjęcia od obcych fotografów - czasem i po kilka lat z przedłużeniem do wieczności - tym razem wzięłyśmy ze sobą swojego fotografa). Ale o pokazie będzie oddzielny wpis. Ten będzie dotyczył tylko jednego stroju - stroju dziecięcego z lat 90-tych XIX wieku.
O tym, że mąż akurat w ten weekend musi iść do pracy dowiedziałam się kilka dni przed naszym pokazem. Zrezygnować z pokazu nie mogłam, gdyż go organizowałam. Musiałam wziąć Młodego Młodszego ze sobą (Młody Starszy dzielnie przesiedział sam w domu cały dzień - pierwszy raz został sam w domu na tak długo). Ale nie mogłam wziąć na pokaz mody historycznej dziecka we współczesnym stroju. Tradycyjnie więc odbyło się szycie "na wariata". Przegląd pinteresta w poszukiwaniu inspiracji, przegląd allegro w poszukiwaniu wełny na garniturek. Udało się znaleźć. A potem szycie po nocach, bo uparłam się, że wszystko będzie tak jak trzeba, czyli z pełną podszewką. Na szczęście zdążyłam, kończąc marynarkę rano w dniu imprezy.
Przedstawiam więc Młodego Młodszego w wydaniu XIX - wiecznym :)
Garniturek powstał na podstawie tych zdjęć znalezionych na pintereście:
Na deser zdjęcie rodzinne ;)
![]() |
| foto: Paulina Kowalczyk |
Na Polach Chwały spotkaliśmy fotografa, który robił zdjęcia XIX-wiecznym aparatem. Zrobił nam wspólną sesję. Ale zdjęcia dostanę dopiero w listopadzie. Już się nie mogę doczekać :)
P.S.
Nie wiem co się stało, ale zniknęły z bocznego paska wszystkie obserwowane przeze mnie blogi. Czy blogger znów szaleje? Co zrobić, żeby je odzyskać? Weszłam w układ strony i nie ma na niej gadżetu z obserwowanymi blogami. Wyparował, poleciał w kosmos, ukradli??? Ja chcę moją listę bo jak będę do Was zaglądać?
Subskrybuj:
Posty (Atom)














