Weekend spędziliśmy we Wrocławiu. Pojechaliśmy do znajomych na małą uroczystość. Z tej okazji przygotowałam dla koleżanki drobne upominki. Kosmetyczkę:
oraz chustę:
Chusta w skali mikro, czyli dla lalki o wysokości 16 cali (koleżanka też lalki Roberta Tonnera zbiera). Nie zdążyłam zrobić zdjęcia chusty na lalce, ale nadrobię kilka postów dalej, bo dla swoich lalek też takie chusty zrobiłam. A może od koleżanki dostanę zdjęcie jej lalki w chuście?
Z wyjazdem mieliśmy trochę kłopotów, bo nam się Michał rozchorował. Ściągnęliśmy więc do niego babcię i pojechaliśmy z jednym dzieckiem. Ale ledwo dojechaliśmy na miejsce rozłożyło mnie i Wojtka (musiał nam Michał wirusa podarować). Impreza minęła pod hasłem chusteczek do nosa i zbijania temperatury.
Tak więc kurujemy się. Dobrze, że mam kilka zaległych prac do pokazania, bo na robótki nie mam siły. Głowa pęka, z nosa się leje, a tu jeszcze dwójką chorych dzieci trzeba się opiekować.
P.S.
Powoli zaczynam mieć wprawę w przejeżdżaniu przez policyjne barykady. Źle zjechaliśmy z autostrady (a tak było oznakowane) i musieliśmy przejechać przez cały Wrocław. Dobrze, że mieliśmy mapę, ale i tak trochę pobłądziliśmy. A jak już znaleźliśmy prostą drogę to się okazało, że akurat była jakaś walka bokserska i droga była zamknięta. Na szczęście policjanci dali się uprosić i nas przepuścili. Gdybyśmy musieli znowu jakimiś objazdami jechać i dalej błądzić, bo chyba byśmy do Krakowa wrócili. Wrocław oznakowany jest fatalnie. Wczoraj gdy chcieliśmy wyjechać z miasta też nie mogliśmy znaleźć wyjazdu na autostradę. Niby nowa obwodnica, to powinna być dobrze oznakowana. Figa z makiem. Oznakowane były wyjazdy na Poznań i na Warszawę. A my chcieliśmy się dostać na A4. No to sobie pojeździliśmy znowu po mieście. No nic, następnym razem będziemy wiedzieć (albo pojedziemy pociągiem).
poniedziałek, 12 września 2011
sobota, 10 września 2011
71. SAL - Myszki cz.2
Dzisiaj wpis na szybko, bo za chwilę jedziemy do Wrocławia.
Myszka numer 2. Kolory dobierane "na oko".
Chciałam z tego miejsca jeszcze raz podziękować Vilemoo za wydruk schematu (buziaczek).
Myszka numer 2. Kolory dobierane "na oko".
Chciałam z tego miejsca jeszcze raz podziękować Vilemoo za wydruk schematu (buziaczek).
piątek, 9 września 2011
70. SAL - Myszki cz.1
Kolejny post z cyklu zaległych. Myszki zaczęłam z dość sporym poślizgiem, ale jestem już w połowie. Dzisiaj myszka numer jeden (w oryginalnym schemacie myszka numer 4). Mulinek w swoim skarbczyku mam bardzo dużo a jednak schemat mnie zaskoczył. Okazało się, że nie mam ani jednej potrzebnej do wyszycia myszek. A że szkoda mi było wydawać pieniądze na nowe nici to robiłam tym co miałam. Tak więc kolory myszek to moja wesoła twórczość własna.
Myszki muszę zakończyć w przyszłym tygodniu, bo 17 września zostaną wręczone jako prezent urodzinowy dla koleżanki Michała. A jeszcze muszę zrobić z nich pewną rzecz, która ma być owym prezentem :)
P.S.
Czy Wam te myszki też kojarzą się z bajką "Roztańczona Angelina"?
Myszki muszę zakończyć w przyszłym tygodniu, bo 17 września zostaną wręczone jako prezent urodzinowy dla koleżanki Michała. A jeszcze muszę zrobić z nich pewną rzecz, która ma być owym prezentem :)
P.S.
Czy Wam te myszki też kojarzą się z bajką "Roztańczona Angelina"?
czwartek, 8 września 2011
69. Paczuszka
Dzisiejszy wpis tez miał być zaległościowy, bo jeszcze kilka prac mi zostało do pokazania, ale nastąpiła zmiana planów. A wszystko przez paczuszkę, którą przyniósł listonosz.
Paczuszka zawierała candy od Kahlan . Spodziewałam się książki a okazało się, że oprócz książki jest jeszcze sporo innych rzeczy.
Najbardziej spodobała mi się haftowana zakładka. I chociaż sama sporo haftuję to takiej zakładki nie miałam ani jednej. No to wreszcie mam - tylko dla siebie :)
Bardzo, bardzo dziękuję :)
W odpowiedzi na komentarze:
Dendrobium Muzeum Miniatur jest tuż pod zamkiem, tam gdzie wcześniej były chaszcze. Można nawet kupić wspólny bilet na zwiedzanie zamku i miniatur.
Justa, Kinia, Dorothea to może jakieś umówione spotkanko na zamku ;)
Paczuszka zawierała candy od Kahlan . Spodziewałam się książki a okazało się, że oprócz książki jest jeszcze sporo innych rzeczy.
Najbardziej spodobała mi się haftowana zakładka. I chociaż sama sporo haftuję to takiej zakładki nie miałam ani jednej. No to wreszcie mam - tylko dla siebie :)
Bardzo, bardzo dziękuję :)
W odpowiedzi na komentarze:
Dendrobium Muzeum Miniatur jest tuż pod zamkiem, tam gdzie wcześniej były chaszcze. Można nawet kupić wspólny bilet na zwiedzanie zamku i miniatur.
Justa, Kinia, Dorothea to może jakieś umówione spotkanko na zamku ;)
środa, 7 września 2011
68. Ogrodzieniec
Pora na kolejny zaległy wpis. Tym razem z niedzieli. Pogoda była w sam raz na zwiedzanie, więc pojechaliśmy do Ogrodzieńca.
Lubimy tam jeździć. I nie tylko my. Ludzi było bardzo dużo. Prawdziwe "dzikie tłumy". Pewnie wszystkich zwabiła idealna pogoda.
Pospacerowaliśmy po zamku, obejrzeliśmy pokazy walk rycerzy i pokazy dawnych tańców dworskich.
A na koniec wycieczki obejrzeliśmy miniatury zamków Orlich Gniazd. Muzeum Miniatur działa od niedawna i byliśmy w nim pierwszy raz. Miniatury przedstawiają zamki tak, jak wyglądały zanim zostały zburzone. Zdjęć miniatur dzisiaj nie będzie, bo skończyła mi się pamięć w cyfrówce i robiliśmy aparatem na klisze. Tak więc trzeba czekać na odbitki.Wycieczka nam się bardzo udała.
No i nie byłabym sobą, gdybym jakiejś książki nie kupiła ;)
Lubimy tam jeździć. I nie tylko my. Ludzi było bardzo dużo. Prawdziwe "dzikie tłumy". Pewnie wszystkich zwabiła idealna pogoda.
Pospacerowaliśmy po zamku, obejrzeliśmy pokazy walk rycerzy i pokazy dawnych tańców dworskich.
A na koniec wycieczki obejrzeliśmy miniatury zamków Orlich Gniazd. Muzeum Miniatur działa od niedawna i byliśmy w nim pierwszy raz. Miniatury przedstawiają zamki tak, jak wyglądały zanim zostały zburzone. Zdjęć miniatur dzisiaj nie będzie, bo skończyła mi się pamięć w cyfrówce i robiliśmy aparatem na klisze. Tak więc trzeba czekać na odbitki.Wycieczka nam się bardzo udała.
No i nie byłabym sobą, gdybym jakiejś książki nie kupiła ;)
poniedziałek, 5 września 2011
67. Zaległości - spodnie
Znowu mi się narobiło masę zaległości w pokazywaniu prac. Ale nic to - kiedyś nadrobię. Będzie akurat na czas nicnierobienia. Dzisiaj zaległe zdjęcie spodni na właścicielu.
sobota, 3 września 2011
66. Osiedle przystosowane do osób niepełnosprawnych
Dzisiaj będzie post nierobótkowy. Ale mnie nerwy ostatnio ponoszą na kierowców i muszę sobie ulać. Mieszkamy na nowym osiedlu. Przy sprzedaży mieszkań osiedle było reklamowane jako przyjazne osobom niepełnosprawnym. Teoretycznie jest, a jak jest w praktyce? W praktyce do każdego bloku jest podjazd na wózek. Krawężniki są bardzo wysokie, ale co jakiś czas są obniżane, żeby zjechać wózkiem. I cieszę się bardzo, że niepełnosprawna nie jestem, że jeżdżę tylko z wózkiem dziecinnym i że dzieci szybko rosną, bo dzień w dzień szału dostaję jak mam z tych udogodnień skorzystać.
Wczoraj nie wytrzymałam i zaczęłam robić zdjęcia. I będę je robić codziennie, celowo nie zamazując numerów rejestracyjnych samochodów. Zaznaczam, że to raczej nie są samochody mieszkańców osiedla, bo w tych godzinach większość z nich jest w pracy. Na osiedlu jest przychodnia specjalistyczna, sporo sklepów i lokali usługowych, do których ludzie przyjeżdżają samochodami.
Jeśli ktoś swój samochód rozpozna niech się wstydzi. A jak mnie poniesie to zacznę te zdjęcia do Straży Miejskiej i na Policję wysyłać.
Nasza droga do szkoły tuż po minięciu własnego bloku:
a tak wygląda bardzo często zejście z mojej blokowej klatki:
Po tym marnym kawałku trawnika wózkiem nie da się przejechać, bo jest na nim pełno psich kupek i nie ma szansy ich ominąć.
Wczoraj nie wytrzymałam i zaczęłam robić zdjęcia. I będę je robić codziennie, celowo nie zamazując numerów rejestracyjnych samochodów. Zaznaczam, że to raczej nie są samochody mieszkańców osiedla, bo w tych godzinach większość z nich jest w pracy. Na osiedlu jest przychodnia specjalistyczna, sporo sklepów i lokali usługowych, do których ludzie przyjeżdżają samochodami.
Jeśli ktoś swój samochód rozpozna niech się wstydzi. A jak mnie poniesie to zacznę te zdjęcia do Straży Miejskiej i na Policję wysyłać.
Nasza droga do szkoły tuż po minięciu własnego bloku:
a tak wygląda bardzo często zejście z mojej blokowej klatki:
Po tym marnym kawałku trawnika wózkiem nie da się przejechać, bo jest na nim pełno psich kupek i nie ma szansy ich ominąć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












