No ale nie byłabym sobą, gdybym w ostatniej chwili nie zmieniła decyzji i czegoś nowego na bal nie uszyła. Aby nieco odmienić suknię postanowiłam uszyć do niej balowy spencerek. Wyciągnęłam z szafy zapasy materiałów i wybór padł na zielony aksamit. Jako, że bal miał być w Warszawie a ja z Krakowa, troszeczkę na przekór chciałam wprowadzić do stroju elementy krakowskie, nie kolidując oczywiście z poprawnością historyczną. Elementy krakowskie, czyli coś na wzór krakowskiego gorsetu. Tym razem kolejność była odwrotna. Najpierw był pomysł, a potem poszukiwanie źródeł historycznych. Na szczęście znalazłam, więc z czystym sumieniem mogłam się zabrać za szycie :)
sobota, 20 stycznia 2018
341. Bal Arsenału
Ponieważ nie miałam zdjęć ostatnio uszytej sukienki, pomyślałam, że na kolejny bal pójdę w tej samej. Towarzystwo i miejsce inne, czyli nikt mnie w niej nie widział, a może przy okazji będę miała jakieś zdjęcie?
No ale nie byłabym sobą, gdybym w ostatniej chwili nie zmieniła decyzji i czegoś nowego na bal nie uszyła. Aby nieco odmienić suknię postanowiłam uszyć do niej balowy spencerek. Wyciągnęłam z szafy zapasy materiałów i wybór padł na zielony aksamit. Jako, że bal miał być w Warszawie a ja z Krakowa, troszeczkę na przekór chciałam wprowadzić do stroju elementy krakowskie, nie kolidując oczywiście z poprawnością historyczną. Elementy krakowskie, czyli coś na wzór krakowskiego gorsetu. Tym razem kolejność była odwrotna. Najpierw był pomysł, a potem poszukiwanie źródeł historycznych. Na szczęście znalazłam, więc z czystym sumieniem mogłam się zabrać za szycie :)
No ale nie byłabym sobą, gdybym w ostatniej chwili nie zmieniła decyzji i czegoś nowego na bal nie uszyła. Aby nieco odmienić suknię postanowiłam uszyć do niej balowy spencerek. Wyciągnęłam z szafy zapasy materiałów i wybór padł na zielony aksamit. Jako, że bal miał być w Warszawie a ja z Krakowa, troszeczkę na przekór chciałam wprowadzić do stroju elementy krakowskie, nie kolidując oczywiście z poprawnością historyczną. Elementy krakowskie, czyli coś na wzór krakowskiego gorsetu. Tym razem kolejność była odwrotna. Najpierw był pomysł, a potem poszukiwanie źródeł historycznych. Na szczęście znalazłam, więc z czystym sumieniem mogłam się zabrać za szycie :)
piątek, 15 grudnia 2017
340. Austerlitz
Na suknię balową kupiłam biały jedwab i złote nici. Wzór do haftu oryginalny z epoki.
Haftowanie zajmowało mi jesienne wieczory a kot dotrzymywał towarzystwa :)
Dzień przed bitwą na zamku w Sławkowie odbył się bal. I jak to już u mnie bywa nie zrobiłam sobie zdjęcia w nowej sukni. Na szczęście znalazłam w necie zdjęcia, na których mnie trochę widać.
![]() |
| foto: Pavel Devgout |
![]() |
| Foto: Monika Banach - Kokoszka |
Następnego dnia odbyła się bitwa. Bladym świtem ubrałyśmy się z koleżanką szybko i pojechałyśmy z wojskiem na manewry ( w sumie nie miałam wyjścia, bo koleżanka, z którą tam pojechałam brała udział w manewrach jako żołnierz ;) ) Manewry i bitwa - niezapomniane. Wszystko było zorganizowane rewelacyjnie.
Po manewrach a przed bitwą robiłyśmy sobie z koleżankami zdjęcia na tle malowniczego kościółka, ale niestety zdjęć nie dostałam.
Ale za to w sieci znalazłam film, na którym przez moment jestem w kadrze :)
sobota, 30 września 2017
339. Pola Chwały
W tym roku nie planowałam jechać do Niepołomic, ale po informacji od organizatora, że plakaty z informacją o tym, że tam będę i poprowadzę wykład o modzie z XIX wieku poszły już do druku, nie miałam innego wyjścia jak poszukać koleżanek, które będą miały ochotę ze mną tam pojechać i przygotować pokaz. W tym roku cała impreza była pod hasłem przewodnim "Napoleon".
Postanowiłyśmy, że pojedziemy tam wszystkie w strojach empirowych. Zostałyśmy zaproszone do namiotu Cesarza i wraz z nim i jego sztabem spędziłyśmy całą imprezę. Było bardzo sympatycznie.
Postanowiłyśmy, że pojedziemy tam wszystkie w strojach empirowych. Zostałyśmy zaproszone do namiotu Cesarza i wraz z nim i jego sztabem spędziłyśmy całą imprezę. Było bardzo sympatycznie.
foto: Paulina Kowalczyk
foto: Paulina Kowalczyk
foto: Monika Banach - Kokoszka
foto: Justyna Domżalska
piątek, 18 sierpnia 2017
338.Wystawa
Któż nie marzy o własnej wystawie? Mnie się to marzenie spełniło. Przez cały sierpień moje stroje można oglądać w bibliotece w podkrakowskich Zielonkach :) Miejsca mało, więc i strojów niedużo, ale to moja pierwsza własna wystawa i jestem z niej dumna :)
niedziela, 2 lipca 2017
337. Lustereczko, lustereczko.....
Praca nad gobelinem idzie bardzo wolno. Postępy są, i niby są spore, ale w porównaniu z całością wydają się mizerne, więc w zasadzie nie ma co pokazywać.
W szufladzie trzymam zwykle coś małego, przeznaczonego do wyhaftowania w czasie wyjazdów. Gobelin mnie znudził i zachciało mi się czegoś, czego efekt zobaczę od razu a nie za kilka lat. Wyciągnęłam więc maleństwo z szuflady.
Jak to fajnie od razu coś skończyć :) Bardzo poprawia to humor.
Jako, że jestem praktyczna aż do bólu i nie lubię haftów robionych do szuflady, cieszę się teraz nowym lusterkiem :)
Tylko co ja teraz spakuję do torebki na wyjazd? Trzeba nadrobić braki w zaopatrzeniu :)
W szufladzie trzymam zwykle coś małego, przeznaczonego do wyhaftowania w czasie wyjazdów. Gobelin mnie znudził i zachciało mi się czegoś, czego efekt zobaczę od razu a nie za kilka lat. Wyciągnęłam więc maleństwo z szuflady.
Jak to fajnie od razu coś skończyć :) Bardzo poprawia to humor.
Jako, że jestem praktyczna aż do bólu i nie lubię haftów robionych do szuflady, cieszę się teraz nowym lusterkiem :)
Tylko co ja teraz spakuję do torebki na wyjazd? Trzeba nadrobić braki w zaopatrzeniu :)
środa, 10 maja 2017
336. Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
Chyba to jednak nie ta bajka ;)
Wcale nie tak dawno bo w marcu i nie w odległej galaktyce tylko w Krakowie. W ramach Cracow Fashion Week w Muzeum Narodowym w Krakowie odbył się pokaz strojów z XVIII w., w którym miałam zaszczyt wziąć udział. Pokaz związany był również z wystawą "Skarby baroku", stąd takie datowanie strojów.
Nie obyło się bez prób i przymiarek, co było dobrą zabawą i powodem bólu brzucha (ze śmiechu).
Przed pokazem trzeba było wstać bladym świtem na fryzurę i makijaż. Fryzurami modelek zajęła się Hana Polaśkova a makijażem uczennice Szkoły Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa.
Sam pokaz wspominam bardzo przyjemnie. Nie spodziewałam się, że przyjdzie na niego tak dużo osób. Zawsze mi się wydawało, że pokazy strojów historycznych to raczej niszowa sprawa i mało kto się tym interesuje. Jak widać myliłam się i bardzo się z tego cieszę.
Miałam na sobie suknię z końca XVIII w, tzw. chemise a la reine uszytą przez Hanę.
I zdjęcie prezentujące wszystkie suknie wraz z ich autorkami: Justyną Sepiał - Rychlik i Haną Polaśkovą :)
Chyba zaczynam się przekonywać do XVIII wieku :)
Wcale nie tak dawno bo w marcu i nie w odległej galaktyce tylko w Krakowie. W ramach Cracow Fashion Week w Muzeum Narodowym w Krakowie odbył się pokaz strojów z XVIII w., w którym miałam zaszczyt wziąć udział. Pokaz związany był również z wystawą "Skarby baroku", stąd takie datowanie strojów.
Nie obyło się bez prób i przymiarek, co było dobrą zabawą i powodem bólu brzucha (ze śmiechu).
Przed pokazem trzeba było wstać bladym świtem na fryzurę i makijaż. Fryzurami modelek zajęła się Hana Polaśkova a makijażem uczennice Szkoły Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa.
![]() |
| foto: Paulina Kowalczyk |
Miałam na sobie suknię z końca XVIII w, tzw. chemise a la reine uszytą przez Hanę.
| foto: Tomasz Sikora |
| foto: Tomasz Sikora |
| foto: Tomasz Sikora |
| foto: Tomasz Sikora |
| foto: Tomasz Sikora |
![]() |
| foto: Paulina Kowalczyk |
wtorek, 9 maja 2017
335. Koronkowe cudo
Dziwnymi kolejami losu trafiło do mnie koronkowe cudeńko. Ogromnej wielkości stara chusta. Niestety nie jest moja, chociaż chętnie bym się nią zaopiekowała ;)
Jako, że jest dość stara, posiada sporo mniejszych lub większych ubytków, które będę próbowała naprawić. Mam nadzieję, że mi się uda. Będzie to moja pierwsza praca "konserwatorska". Na razie odbiłam się od pierwszej ściany - nie mam tak cienkich nici. A nici iście pajęcze - znacznie cieńsze od cienkich nici maszynowych. Ale mam nadzieję, że uda mi się gdzieś dostać coś tak cienkiego.
Prawda, że chusta jest piękna? :)
Jako, że jest dość stara, posiada sporo mniejszych lub większych ubytków, które będę próbowała naprawić. Mam nadzieję, że mi się uda. Będzie to moja pierwsza praca "konserwatorska". Na razie odbiłam się od pierwszej ściany - nie mam tak cienkich nici. A nici iście pajęcze - znacznie cieńsze od cienkich nici maszynowych. Ale mam nadzieję, że uda mi się gdzieś dostać coś tak cienkiego.
Prawda, że chusta jest piękna? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























