niedziela, 2 lipca 2017

337. Lustereczko, lustereczko.....

Praca nad gobelinem idzie bardzo wolno. Postępy są, i niby są spore, ale w porównaniu z całością wydają się mizerne, więc w zasadzie nie ma co pokazywać.
W szufladzie trzymam zwykle coś małego, przeznaczonego do wyhaftowania w czasie wyjazdów. Gobelin mnie znudził i zachciało mi się czegoś, czego efekt zobaczę od razu a nie za kilka lat. Wyciągnęłam więc maleństwo z szuflady.


Jak to fajnie od razu coś skończyć :) Bardzo poprawia to humor.


Jako, że jestem praktyczna aż do bólu i nie lubię haftów robionych do szuflady, cieszę się teraz nowym lusterkiem :)


Tylko co ja teraz spakuję do torebki na wyjazd? Trzeba nadrobić braki w zaopatrzeniu :)

2 komentarze: