Kiedy znalazłam w internecie biuro podróży, które miało w ofercie wycieczkę szlakiem pani Walewskiej nie zastanawiałam się. Od razu ją wykupiłam. Wyjazd z Warszawy bladym świtem, więc musiałam tam pojechać dzień wcześniej. Pomyślałam, że druga połowa marca to już wiosna, będzie ciepło, pozwiedzam sobie Warszawę, skoro i tak muszę tam zanocować. No i tu pogoda sprawiła mi psikusa. Było zimno i śnieżnie. Zbyt dużo nie pozwiedzałam bo było za zimno na łażenie po mieście. Ale nic to - nadrobię następnym razem - latem - wtedy ryzyko opadów śniegu i mrozu jest minimalne ;)
W czasie wycieczki zwiedziliśmy kilka miejsc związanych z Marią Walewską ale dla mnie najważniejsza była Kiernozia i Walewice.
Kiernozia - posiadłość, w której wychowała się słynna Polka i miejsce jej pochówku.
I Walewice - przepiękny pałac, w którym zamieszkała po ślubie z szambelanem Walewskim.
sobota, 24 marca 2018
sobota, 24 lutego 2018
342. Czyste szaleństwo, czyli płynę na Elbę
Kiedy pod Austerlitz kilku żołnierzy zapytało mnie czy nie mam ochoty popłynąć z nimi statkiem na Elbę popukałam się w głowę i powiedziałam, że nie ma mowy. Przecież ja domatorką jestem. Wyprawa do Czech była już dla mnie wyprawą życia. A Elba przecież jest tak daleko!!!
Ale jak się ma przyjaciółkę, która jest równie szalona co uparta, to nic dziwnego, że dałam się namówić. Ostatecznym argumentem była informacja, że na tę Elbę płyniemy w strojach :D Czyli 2 i 12 Pułk Piechoty Xięstwa Warszawskiego w mundurach i ja w sukni. Płynął z nami również Napoleon :) Towarzystwo dobrane idealnie - jak na przepustce z psychiatryka ;)
Żaglowiec czekał na nas we Włoszech, gdzie mieliśmy dojechać autokarem. Nie każdy sobie, tylko wszyscy jednym autokarem. Podróż była baaaardzo wesoła :)
Elba przywitała nas deszczem, ale nas to nie zraziło. Ubrani w stroje poszliśmy zwiedzać wyspę :)
A niedaleko Elby wyspa Monte Christo :)
Ale jak się ma przyjaciółkę, która jest równie szalona co uparta, to nic dziwnego, że dałam się namówić. Ostatecznym argumentem była informacja, że na tę Elbę płyniemy w strojach :D Czyli 2 i 12 Pułk Piechoty Xięstwa Warszawskiego w mundurach i ja w sukni. Płynął z nami również Napoleon :) Towarzystwo dobrane idealnie - jak na przepustce z psychiatryka ;)
Żaglowiec czekał na nas we Włoszech, gdzie mieliśmy dojechać autokarem. Nie każdy sobie, tylko wszyscy jednym autokarem. Podróż była baaaardzo wesoła :)
Elba przywitała nas deszczem, ale nas to nie zraziło. Ubrani w stroje poszliśmy zwiedzać wyspę :)
posiadłość Napoleona na Elbie
Nie mogło się obyć bez zdjęcia Titanicowego ;)
sobota, 20 stycznia 2018
341. Bal Arsenału
Ponieważ nie miałam zdjęć ostatnio uszytej sukienki, pomyślałam, że na kolejny bal pójdę w tej samej. Towarzystwo i miejsce inne, czyli nikt mnie w niej nie widział, a może przy okazji będę miała jakieś zdjęcie?
No ale nie byłabym sobą, gdybym w ostatniej chwili nie zmieniła decyzji i czegoś nowego na bal nie uszyła. Aby nieco odmienić suknię postanowiłam uszyć do niej balowy spencerek. Wyciągnęłam z szafy zapasy materiałów i wybór padł na zielony aksamit. Jako, że bal miał być w Warszawie a ja z Krakowa, troszeczkę na przekór chciałam wprowadzić do stroju elementy krakowskie, nie kolidując oczywiście z poprawnością historyczną. Elementy krakowskie, czyli coś na wzór krakowskiego gorsetu. Tym razem kolejność była odwrotna. Najpierw był pomysł, a potem poszukiwanie źródeł historycznych. Na szczęście znalazłam, więc z czystym sumieniem mogłam się zabrać za szycie :)
No ale nie byłabym sobą, gdybym w ostatniej chwili nie zmieniła decyzji i czegoś nowego na bal nie uszyła. Aby nieco odmienić suknię postanowiłam uszyć do niej balowy spencerek. Wyciągnęłam z szafy zapasy materiałów i wybór padł na zielony aksamit. Jako, że bal miał być w Warszawie a ja z Krakowa, troszeczkę na przekór chciałam wprowadzić do stroju elementy krakowskie, nie kolidując oczywiście z poprawnością historyczną. Elementy krakowskie, czyli coś na wzór krakowskiego gorsetu. Tym razem kolejność była odwrotna. Najpierw był pomysł, a potem poszukiwanie źródeł historycznych. Na szczęście znalazłam, więc z czystym sumieniem mogłam się zabrać za szycie :)
piątek, 15 grudnia 2017
340. Austerlitz
Na suknię balową kupiłam biały jedwab i złote nici. Wzór do haftu oryginalny z epoki.
Haftowanie zajmowało mi jesienne wieczory a kot dotrzymywał towarzystwa :)
Dzień przed bitwą na zamku w Sławkowie odbył się bal. I jak to już u mnie bywa nie zrobiłam sobie zdjęcia w nowej sukni. Na szczęście znalazłam w necie zdjęcia, na których mnie trochę widać.
![]() |
| foto: Pavel Devgout |
![]() |
| Foto: Monika Banach - Kokoszka |
Następnego dnia odbyła się bitwa. Bladym świtem ubrałyśmy się z koleżanką szybko i pojechałyśmy z wojskiem na manewry ( w sumie nie miałam wyjścia, bo koleżanka, z którą tam pojechałam brała udział w manewrach jako żołnierz ;) ) Manewry i bitwa - niezapomniane. Wszystko było zorganizowane rewelacyjnie.
Po manewrach a przed bitwą robiłyśmy sobie z koleżankami zdjęcia na tle malowniczego kościółka, ale niestety zdjęć nie dostałam.
Ale za to w sieci znalazłam film, na którym przez moment jestem w kadrze :)
sobota, 30 września 2017
339. Pola Chwały
W tym roku nie planowałam jechać do Niepołomic, ale po informacji od organizatora, że plakaty z informacją o tym, że tam będę i poprowadzę wykład o modzie z XIX wieku poszły już do druku, nie miałam innego wyjścia jak poszukać koleżanek, które będą miały ochotę ze mną tam pojechać i przygotować pokaz. W tym roku cała impreza była pod hasłem przewodnim "Napoleon".
Postanowiłyśmy, że pojedziemy tam wszystkie w strojach empirowych. Zostałyśmy zaproszone do namiotu Cesarza i wraz z nim i jego sztabem spędziłyśmy całą imprezę. Było bardzo sympatycznie.
Postanowiłyśmy, że pojedziemy tam wszystkie w strojach empirowych. Zostałyśmy zaproszone do namiotu Cesarza i wraz z nim i jego sztabem spędziłyśmy całą imprezę. Było bardzo sympatycznie.
foto: Paulina Kowalczyk
foto: Paulina Kowalczyk
foto: Monika Banach - Kokoszka
foto: Justyna Domżalska
piątek, 18 sierpnia 2017
338.Wystawa
Któż nie marzy o własnej wystawie? Mnie się to marzenie spełniło. Przez cały sierpień moje stroje można oglądać w bibliotece w podkrakowskich Zielonkach :) Miejsca mało, więc i strojów niedużo, ale to moja pierwsza własna wystawa i jestem z niej dumna :)
niedziela, 2 lipca 2017
337. Lustereczko, lustereczko.....
Praca nad gobelinem idzie bardzo wolno. Postępy są, i niby są spore, ale w porównaniu z całością wydają się mizerne, więc w zasadzie nie ma co pokazywać.
W szufladzie trzymam zwykle coś małego, przeznaczonego do wyhaftowania w czasie wyjazdów. Gobelin mnie znudził i zachciało mi się czegoś, czego efekt zobaczę od razu a nie za kilka lat. Wyciągnęłam więc maleństwo z szuflady.
Jak to fajnie od razu coś skończyć :) Bardzo poprawia to humor.
Jako, że jestem praktyczna aż do bólu i nie lubię haftów robionych do szuflady, cieszę się teraz nowym lusterkiem :)
Tylko co ja teraz spakuję do torebki na wyjazd? Trzeba nadrobić braki w zaopatrzeniu :)
W szufladzie trzymam zwykle coś małego, przeznaczonego do wyhaftowania w czasie wyjazdów. Gobelin mnie znudził i zachciało mi się czegoś, czego efekt zobaczę od razu a nie za kilka lat. Wyciągnęłam więc maleństwo z szuflady.
Jak to fajnie od razu coś skończyć :) Bardzo poprawia to humor.
Jako, że jestem praktyczna aż do bólu i nie lubię haftów robionych do szuflady, cieszę się teraz nowym lusterkiem :)
Tylko co ja teraz spakuję do torebki na wyjazd? Trzeba nadrobić braki w zaopatrzeniu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































