Serweta, o której wcześniej pisałam wreszcie jest skończona i leży na swoim miejscu. Nici zabrakło mi w połowie okrążenia. Co ciekawe, zabrakło ich również w pasmanterii. Zamówiłam, miały przyjść. Tydzień później nadal ich nie było, dwa tygodnie później również. Potem zaczęłam dość czasochłonne zlecenie i wychodziłam do pracy zanim pasmanterię otworzyli a wracałam gdy już była zamknięta. W sumie było mi wtedy wszystko jedno czy te nici kupię czy nie, bo i tak nie miałam czasu, żeby tę serwetę skończyć. Ale pewnego dnia wyszłam z pracy wcześniej i podjechałam do pasmanterii. I co? I pasmanteria była zamknięta - nici nie kupiłam. A czas leciał. Serweta na skończenie czekała już ponad miesiąc. Zlecenie skończyłam, poszłam do pasmanterii w godzinach otwarcia i co się dowiedziałam? Że nici były, ale już są wszystkie sprzedane. Ale pani zaproponowała, że może mi je zamówić - ZNOWU!!! Podziękowałam i stwierdziłam, że zamówię sobie w necie. Zapłacę dwa razy drożej, ale nie będę kolejnego miesiąca na motek nici czekać. I wyszłam. Dzień później jechałam do klienta. Pojechałam trochę za wcześnie i wdepnęłam do pasmanterii, która była niedaleko. I co kupiłam? Moje upragnione nici. Szast - prast i serweta skończona :)
I został mi prawie cały motek nici - aż się prosi, żeby zacząć coś z niego robić, ale tym razem coś mniejszego, żeby nici w ostatnim okrążeniu nie zabrakło ;)
wtorek, 3 maja 2016
sobota, 2 kwietnia 2016
304. Zaległości cz.1
Jako, że nic ostatnio nie skończyłam i nadal mam rozgrzebane 4 robótki a na blogu cisza, dzisiaj pokażę trochę zaległości, które zostały skończone dawno temu a tu nigdy się nie pojawiły. Pamiętacie wpis o koronkowej wstawce?
Została wykorzystana do uszycia bluzki z epoki belle epoque.
Jestem z niej bardzo zadowolona :)
P.S.
Nici do skończenia serwety ponoć mają być pod koniec przyszłego tygodnia. Pani z pasmanterii jedzie do hurtowni i obiecała, że je przywiezie. Trzymajcie kciuki, żeby w hurtowni ich nie zabrakło.
Została wykorzystana do uszycia bluzki z epoki belle epoque.
Jestem z niej bardzo zadowolona :)
P.S.
Nici do skończenia serwety ponoć mają być pod koniec przyszłego tygodnia. Pani z pasmanterii jedzie do hurtowni i obiecała, że je przywiezie. Trzymajcie kciuki, żeby w hurtowni ich nie zabrakło.
środa, 23 marca 2016
303. Niemiła niespodzianka
Dłuższy czas nic nie pokazywałam, bo chciałam pochwalić się już skończoną pracą - nowym szydełkowym bieżnikiem. I nie pochwalę się. W połowie ostatniego rzędu zabrakło mi nici. W sklepie ich już nie ma, więc nie mogłam dokupić brakującego motka.
Czy ktoś ma w domowych zapasach jakieś resztki białego kordonka DMC Babylo 20 i mógłby się podzielić?
Czy ktoś ma w domowych zapasach jakieś resztki białego kordonka DMC Babylo 20 i mógłby się podzielić?
poniedziałek, 7 marca 2016
302. Coś nowego
Ile razy byłam w jakimś muzeum wnętrz, zawsze podziwiałam ozdobnie szyte zasłony i lambrekiny. Interesowało mnie jak to jest uszyte. Temat długo mnie intrygował, aż wreszcie znalazła się okazja do szycia. Ciekawość zaspokoiłam i lambrekiny uszyłam. Nie było łatwo. Szyłam najpierw z innego materiału na próbę, ale udało się. Już wiem jak to się szyje :)
wtorek, 16 lutego 2016
301. W żółwim tempie
Coś ostatnio mam lenia. Nie mam nastroju na robótkowanie. A czas jest, więc wstyd podwójny. Troszkę przybyło na krośnie, ale niewiele. A powinnam dostać przyspieszenia, bo zadzwonił stolarz i powiedział, że mój ekran już gotowy (ale przywiezie razem z resztą zamówienia za kilka tygodni).
Do tego czasu na pewno haftu nie skończę, bo wstyd się przyznać jaki procent całości już wyhaftowałam. To będzie chyba najdłużej robiony haft ze wszystkich. I boję się, że zostanie ufokiem, bo strasznie mnie ciągnie do czegoś innego. Ale głupio go tak będzie zostawić jak stelaż będzie stał i straszył pustym miejscem na haft.
Ech, życie......
Do tego czasu na pewno haftu nie skończę, bo wstyd się przyznać jaki procent całości już wyhaftowałam. To będzie chyba najdłużej robiony haft ze wszystkich. I boję się, że zostanie ufokiem, bo strasznie mnie ciągnie do czegoś innego. Ale głupio go tak będzie zostawić jak stelaż będzie stał i straszył pustym miejscem na haft.
Ech, życie......
poniedziałek, 25 stycznia 2016
300. Ostatnia (?) empirowa sukienka
Pora wytłumaczyć się z tak długiej ciszy na blogu. Nie publikowałam postów, bo byłam zajęta jednym projektem - empirową sukienką ozdobioną ręcznym haftem.
Sukienkę uszyłam z satyny bawełnianej i wyhaftowałam bawełnianymi nićmi. Tył jest nieco przedłużony, ale nie nazwałabym go trenem.
Haft wykonywałam z przerwami. Odliczając różnego rodzaju przerywniki (nie tylko robótkowe) zajął mi trzy miesiące.
Inspiracją były dla mnie te dwie sukienki znalezione w internetowych zasobach muzealnych
Spodobało mi się rozmieszczenie wzoru po skosie. Jako, że nie lubię wiernych kopii, wybrałam inny wzór, inne kolory i nieco inaczej rozmieściłam elementy na sukience.
A oto co mi z tej zabawy wyszło:
Zatytułowałam wpis "ostatnia(?) empirowa sukienka". Można go dwojako rozumieć - sukienka, która była uszyta ostatnio, oraz, że więcej już takich sukienek nie będzie. Trochę znudziły mi się już empirki i na razie nie planuję szycia kolejnych sukienek z tej epoki. Mam ochotę na coś innego. Ale że okazji do założenia empirowej sukienki jest najwięcej, nie zarzekam się, że już nigdy nic takiego nie uszyję. W końcu każda kobieta ma opory przez założeniem tej samej sukienki po raz kolejny (a w tej byłam już na 2 imprezach).
Sukienkę uszyłam z satyny bawełnianej i wyhaftowałam bawełnianymi nićmi. Tył jest nieco przedłużony, ale nie nazwałabym go trenem.
Haft wykonywałam z przerwami. Odliczając różnego rodzaju przerywniki (nie tylko robótkowe) zajął mi trzy miesiące.
Inspiracją były dla mnie te dwie sukienki znalezione w internetowych zasobach muzealnych
Spodobało mi się rozmieszczenie wzoru po skosie. Jako, że nie lubię wiernych kopii, wybrałam inny wzór, inne kolory i nieco inaczej rozmieściłam elementy na sukience.
A oto co mi z tej zabawy wyszło:
Zatytułowałam wpis "ostatnia(?) empirowa sukienka". Można go dwojako rozumieć - sukienka, która była uszyta ostatnio, oraz, że więcej już takich sukienek nie będzie. Trochę znudziły mi się już empirki i na razie nie planuję szycia kolejnych sukienek z tej epoki. Mam ochotę na coś innego. Ale że okazji do założenia empirowej sukienki jest najwięcej, nie zarzekam się, że już nigdy nic takiego nie uszyję. W końcu każda kobieta ma opory przez założeniem tej samej sukienki po raz kolejny (a w tej byłam już na 2 imprezach).
poniedziałek, 18 stycznia 2016
299. Zima, zima, zima, pada, pada śnieg....
Napadało tyle śniegu, że zasypało całkowicie kalendarz, a to już minęło 9 lat pisania bloga. Nie myślałam, że wytrwam aż tak długo. Co prawda zdjęcia ze starego bloga poleciały w kosmos, ale czy ktoś czyta tak stare wpisy? Chyba nie, dlatego nie martwię się tym tak bardzo.
Ale skoro napadało tyle śniegu i w dodatku przyszedł dość duży mróz, to poczułam wielką potrzebę posiadania nowego zimowego płaszcza. Kupiłam flausz, ocieplinę i powstał. Już w nim chodziłam i jest bardzo cieplutki. Postanowiłam wrócić do dawnego zwyczaju chodzenia w spódnicy. Zimą często zakładałam spodnie bo mi nogi marzły. Sklepowe płaszcze jeśli są ocieplane to jedynie na wysokości klatki piersiowej. Ale w tym płaszczu już mi nogi nie zmarzną. Jest ocieplony na całej długości.
I co o nim myślicie?
foto: Alicja Wójcik
P.S.
Już nie będzie tak długich przerw pomiędzy wpisami - postanowienie noworoczne :)
Ale skoro napadało tyle śniegu i w dodatku przyszedł dość duży mróz, to poczułam wielką potrzebę posiadania nowego zimowego płaszcza. Kupiłam flausz, ocieplinę i powstał. Już w nim chodziłam i jest bardzo cieplutki. Postanowiłam wrócić do dawnego zwyczaju chodzenia w spódnicy. Zimą często zakładałam spodnie bo mi nogi marzły. Sklepowe płaszcze jeśli są ocieplane to jedynie na wysokości klatki piersiowej. Ale w tym płaszczu już mi nogi nie zmarzną. Jest ocieplony na całej długości.
I co o nim myślicie?
foto: Alicja Wójcik
P.S.
Już nie będzie tak długich przerw pomiędzy wpisami - postanowienie noworoczne :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















