wtorek, 3 maja 2016

305. Serweta z przygodami, czyli jak Dorfi nici kupowała.

Serweta, o której wcześniej pisałam wreszcie jest skończona i leży na swoim miejscu. Nici zabrakło mi w połowie okrążenia. Co ciekawe, zabrakło ich również w pasmanterii. Zamówiłam, miały przyjść. Tydzień później nadal ich nie było, dwa tygodnie później również. Potem zaczęłam dość czasochłonne zlecenie i wychodziłam do pracy zanim pasmanterię otworzyli a wracałam gdy już była zamknięta. W sumie było mi wtedy wszystko jedno czy te nici kupię czy nie, bo i tak nie miałam czasu, żeby tę serwetę skończyć. Ale pewnego dnia wyszłam z pracy wcześniej i podjechałam do pasmanterii. I co? I pasmanteria była zamknięta - nici nie kupiłam. A czas leciał. Serweta na skończenie czekała już ponad miesiąc. Zlecenie skończyłam, poszłam do pasmanterii w godzinach otwarcia i co się dowiedziałam? Że nici były, ale już są wszystkie sprzedane. Ale pani zaproponowała, że może mi je zamówić - ZNOWU!!! Podziękowałam i stwierdziłam, że zamówię sobie w necie. Zapłacę dwa razy drożej, ale nie będę kolejnego miesiąca na motek nici czekać. I wyszłam. Dzień później jechałam do klienta. Pojechałam trochę za wcześnie i wdepnęłam do pasmanterii, która była niedaleko. I co kupiłam? Moje upragnione nici. Szast - prast i serweta skończona :)


I został mi prawie cały motek nici - aż się prosi, żeby zacząć coś z niego robić, ale tym razem coś mniejszego, żeby nici w ostatnim okrążeniu nie zabrakło ;)

sobota, 2 kwietnia 2016

304. Zaległości cz.1

Jako, że nic ostatnio nie skończyłam i nadal mam rozgrzebane 4 robótki a na blogu cisza, dzisiaj pokażę trochę zaległości, które zostały skończone dawno temu a tu nigdy się nie pojawiły. Pamiętacie wpis o koronkowej wstawce?


Została wykorzystana do uszycia bluzki z epoki belle epoque.

Jestem z niej bardzo zadowolona :)

P.S.
Nici do skończenia serwety ponoć mają być pod koniec przyszłego tygodnia. Pani z pasmanterii jedzie do hurtowni i obiecała, że je przywiezie. Trzymajcie kciuki, żeby w hurtowni ich nie zabrakło.


środa, 23 marca 2016

303. Niemiła niespodzianka

Dłuższy czas nic nie pokazywałam, bo chciałam pochwalić się już skończoną pracą - nowym szydełkowym bieżnikiem. I nie pochwalę się. W połowie ostatniego rzędu zabrakło mi nici. W sklepie ich już nie ma, więc nie mogłam dokupić brakującego motka.
Czy ktoś ma w domowych zapasach jakieś resztki białego kordonka DMC Babylo 20 i mógłby się podzielić?

poniedziałek, 7 marca 2016

302. Coś nowego

Ile razy byłam w jakimś muzeum wnętrz, zawsze podziwiałam ozdobnie szyte zasłony i lambrekiny. Interesowało mnie jak to jest uszyte. Temat długo mnie intrygował, aż wreszcie znalazła się okazja do szycia. Ciekawość zaspokoiłam i lambrekiny uszyłam. Nie było łatwo. Szyłam najpierw z innego materiału na próbę, ale udało się. Już wiem jak to się szyje :)


wtorek, 16 lutego 2016

301. W żółwim tempie

Coś ostatnio mam lenia. Nie mam nastroju na robótkowanie. A czas jest, więc wstyd podwójny. Troszkę przybyło na krośnie, ale niewiele. A powinnam dostać przyspieszenia, bo zadzwonił stolarz i powiedział, że mój ekran już gotowy (ale przywiezie razem z resztą zamówienia za kilka tygodni).
Do tego czasu na pewno haftu nie skończę, bo wstyd się przyznać jaki procent całości już wyhaftowałam. To będzie chyba najdłużej robiony haft ze wszystkich. I boję się, że zostanie ufokiem, bo strasznie mnie ciągnie do czegoś innego. Ale głupio go tak będzie zostawić jak stelaż będzie stał i straszył pustym miejscem na haft.
Ech, życie......


poniedziałek, 25 stycznia 2016

300. Ostatnia (?) empirowa sukienka

Pora wytłumaczyć się z tak długiej ciszy na blogu. Nie publikowałam postów, bo byłam zajęta jednym projektem - empirową sukienką ozdobioną ręcznym haftem.
Sukienkę uszyłam z satyny bawełnianej i wyhaftowałam bawełnianymi nićmi. Tył jest nieco przedłużony, ale nie nazwałabym go trenem.
Haft wykonywałam z przerwami. Odliczając różnego rodzaju przerywniki (nie tylko robótkowe) zajął mi trzy miesiące.
Inspiracją były dla mnie te dwie sukienki znalezione w internetowych zasobach muzealnych

Spodobało mi się rozmieszczenie wzoru po skosie. Jako, że nie lubię wiernych kopii, wybrałam inny wzór, inne kolory i nieco inaczej rozmieściłam elementy na sukience.
A oto co mi z tej zabawy wyszło:



Zatytułowałam wpis "ostatnia(?) empirowa sukienka". Można go dwojako rozumieć - sukienka, która była uszyta ostatnio, oraz, że więcej już takich sukienek nie będzie. Trochę znudziły mi się już empirki i na razie nie planuję szycia kolejnych sukienek z tej epoki. Mam ochotę na coś innego. Ale że okazji do założenia empirowej sukienki jest najwięcej, nie zarzekam się, że już nigdy nic takiego nie uszyję. W końcu każda kobieta ma opory przez założeniem tej samej sukienki po raz kolejny (a w tej byłam już na 2 imprezach).



poniedziałek, 18 stycznia 2016

299. Zima, zima, zima, pada, pada śnieg....

Napadało tyle śniegu, że zasypało całkowicie kalendarz, a to już minęło 9 lat pisania bloga. Nie myślałam, że wytrwam aż tak długo. Co prawda zdjęcia ze starego bloga poleciały w kosmos, ale czy ktoś czyta tak stare wpisy? Chyba nie, dlatego nie martwię się tym tak bardzo.
Ale skoro napadało tyle śniegu i w dodatku przyszedł dość duży mróz, to poczułam wielką potrzebę posiadania nowego zimowego płaszcza. Kupiłam flausz, ocieplinę i powstał. Już w nim chodziłam i jest bardzo cieplutki. Postanowiłam wrócić do dawnego zwyczaju chodzenia w spódnicy. Zimą często zakładałam spodnie bo mi nogi marzły. Sklepowe płaszcze jeśli są ocieplane to jedynie na wysokości klatki piersiowej. Ale w tym płaszczu już mi nogi nie zmarzną. Jest ocieplony na całej długości.
I co o nim myślicie?



foto: Alicja Wójcik

P.S.
Już nie będzie tak długich przerw pomiędzy wpisami - postanowienie noworoczne  :)