Znowu nie mogłam się powstrzymać przed wydaniem pieniędzy. Od dawna myślałam nad jakimś nakryciem głowy do płaszcza. Chciałam uszyć z tego samego materiału. Ale miałam tylko ogólny zarys tego co chcę. A jak zobaczyłam te wykroje to od razu wiedziałam, że muszę kupić, bo taki berecik będzie do płaszcza pasował idealnie. A przy okazji kupiłam wykroje na lalki szmacianki. W zasadzie to nie wiem po co je kupiłam. Córeczki nie mam, maskotek nie lubię, a do takowych lalki szmacianki zaliczam. Wychodzi, że kupiłam je dla samego posiadania. Może kiedyś się przydadzą? Moja mama w takich przypadkach mawia "niech leży - jeść nie woła".
No i najnowszy katalog DMC. Ale to akurat prezent od pani z zaprzyjaźnionej pasmanterii. Jako stała klientka co roku dostaję taki prezent. Miło być stałą klientką :) No ale jak tu nie być, skoro pani ma wszystko co tylko zapragnę kupić, a jeśli akurat nie ma to zawsze dla mnie sprowadzi?
W między czasie powstała czapka marynarska uszyta na przedstawienie szkolne, ale zdjęcia wyszły kiepskie, więc nie ma się czym chwalić.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
czwartek, 6 czerwca 2013
197. Trochę spamu
Do tej pory nie publikowałam ogłoszeń, ale pomyślałam, że może komuś przyda się ta informacja. Na Grouponie można kupić prenumeratę Burdy za połowę ceny.
https://www.groupon.pl/oferty/cala-polska/Burda-Communications-Sp-z-oo/22277727
Nie ukrywam, że mnie skusiło. Do tej pory nie prenumerowałam Burdy. Kupowałam tylko pojedyncze numery, jeśli mnie coś w nich zainteresowało. Tym razem zaryzykowałam z nadzieją, że się nie zawiodę.
https://www.groupon.pl/oferty/cala-polska/Burda-Communications-Sp-z-oo/22277727
Nie ukrywam, że mnie skusiło. Do tej pory nie prenumerowałam Burdy. Kupowałam tylko pojedyncze numery, jeśli mnie coś w nich zainteresowało. Tym razem zaryzykowałam z nadzieją, że się nie zawiodę.
środa, 5 czerwca 2013
196. Nowa zabawka
Z racji posiadania nowej zabawki, czasu na robótkowanie w najbliższych dniach raczej nie będzie. Cieszę się jak dziecko i czytam, czytam, czytam........
wtorek, 4 czerwca 2013
195. A Spring Beauty
Dobrze, że wiosna chociaż w tytule obrazu, bo za oknem jakoś jej nie widać. Hydraulicy pouciekali za granicę i teraz nie ma kto naprawić kran tam na górze. Leje i leje, i już prawie zapomniałam jak wygląda wiosenny słoneczny dzień. Za to czuję jak wielkimi krokami zbliża się jesienna deprecha. Ciemność za oknem coraz bardziej daje mi się we znaki.
Ale wracając do tematu - skończyłam kolejną stronę. Haftowałam ją wyjątkowo długo (od 12 kwietnia). I złożyły się na to dwie przyczyny:
1) nawał zajęć zawodowych i domowych,
2) ogromna ilość kolorów muliny. Było bardzo dużo rzędów, gdzie każdy krzyżyk haftowany był innym kolorem nici.
Ale spodziewałam się tego. We wszystkich obrazach haftowanie twarzy jest najtrudniejsze. Najważniejsze, że prawie cała twarz jest już gotowa, więc mam nadzieję, że kolejne kartki będą zajmować mniej czasu.
Ogromnie mnie korci (a wręcz skręca), żeby rozpocząć kolejnego goldenka. Nie wiem czy będę w stanie oprzeć się pokusie, chociaż wiem, że to nie jest dobry pomysł.
Ale wracając do tematu - skończyłam kolejną stronę. Haftowałam ją wyjątkowo długo (od 12 kwietnia). I złożyły się na to dwie przyczyny:
1) nawał zajęć zawodowych i domowych,
2) ogromna ilość kolorów muliny. Było bardzo dużo rzędów, gdzie każdy krzyżyk haftowany był innym kolorem nici.
Ale spodziewałam się tego. We wszystkich obrazach haftowanie twarzy jest najtrudniejsze. Najważniejsze, że prawie cała twarz jest już gotowa, więc mam nadzieję, że kolejne kartki będą zajmować mniej czasu.
Ogromnie mnie korci (a wręcz skręca), żeby rozpocząć kolejnego goldenka. Nie wiem czy będę w stanie oprzeć się pokusie, chociaż wiem, że to nie jest dobry pomysł.
piątek, 31 maja 2013
194. Dzień Dziecka
Jutro Dzień Dziecka. Prezenty dla dzieci przygotowane, bilety do kina zakupione, ale my - dorośli - też mamy w sobie jeszcze coś z dziecka. Moje "wewnętrzne dziecko" bardzo lubi dostawać prezenty. A ja lubię je obdarowywać ;)
Dzisiaj był dzień prezentów dla "wewnętrznego dziecka". Listonosz przyniósł długo wyczekiwaną mulinę. Oczywiście do kolejnego goldenka. Tak, wiem, że jeszcze tego nie skończyłam, ale skoro mam już i wzór, i kanwę, i mulinę na kolejną pracę, to może mnie to zdopinguje do szybszego ukończenia obecnej ;)
Zatęskniłam też za haftem richelieu. Kiedyś (czyli w czasach przeddzieciowych) miałam na wierzchu sporo serwet i bieżników wykonanych tą techniką. Niestety wraz z pojawieniem się dzieci, musiały dla własnego dobra zniknąć w szufladzie. I poleżą tam sobie pewnie jeszcze przez kilka lat, aż moi mali niszczyciele podrosną i zmądrzeją. Ale nie przeszkadza to w kupieniu gazetki ze wzorami :) Uwielbiam włoskie wzory haftów.
A żeby się przyjemnie haftowało, pasuje sobie coś włączyć. Więc moje "wewnętrzne dziecko" zostało obdarowane tym:
Miłego Dnia Dziecka - tego "wewnętrznego" też :)
Dzisiaj był dzień prezentów dla "wewnętrznego dziecka". Listonosz przyniósł długo wyczekiwaną mulinę. Oczywiście do kolejnego goldenka. Tak, wiem, że jeszcze tego nie skończyłam, ale skoro mam już i wzór, i kanwę, i mulinę na kolejną pracę, to może mnie to zdopinguje do szybszego ukończenia obecnej ;)
Zatęskniłam też za haftem richelieu. Kiedyś (czyli w czasach przeddzieciowych) miałam na wierzchu sporo serwet i bieżników wykonanych tą techniką. Niestety wraz z pojawieniem się dzieci, musiały dla własnego dobra zniknąć w szufladzie. I poleżą tam sobie pewnie jeszcze przez kilka lat, aż moi mali niszczyciele podrosną i zmądrzeją. Ale nie przeszkadza to w kupieniu gazetki ze wzorami :) Uwielbiam włoskie wzory haftów.
A żeby się przyjemnie haftowało, pasuje sobie coś włączyć. Więc moje "wewnętrzne dziecko" zostało obdarowane tym:
Miłego Dnia Dziecka - tego "wewnętrznego" też :)
czwartek, 30 maja 2013
193. Biedroneczki są w kropeczki - i sukienki też
Ponad rok temu kupiłam materiał, który mi się spodobał od pierwszego wejrzenia. I od początku wiedziałam co z niego uszyję. Tyle, że od pomysłu do realizacji musiał upłynąć rok (straszne to, wiem). Ale sukienka wreszcie powstała. Górę szyłam na podstawie wykroju Buttericka, dół skroiłam wg formy robionej własnoręcznie i sprawdzonej już na 2 sukienkach. Pierwszy raz szyłam z wykrojów Buttericka. Leżą dobrze, ale mają - jak dla mnie - jedną wadę: wykroje posiadają już dodane zapasy na szwy. Ja tego nie lubię, bo przy szyciu mam już "na oko" ustalony zapas, do którego się przyzwyczaiłam i pamiętanie o tym dodatkowym zapasie jest dość kłopotliwe. Poza tym ja daję inny zapas na klasyczny szew, inny przy suwaku a jeszcze inny przy dekolcie. Ale ogólnie z wykroju jestem zadowolona. Podobają mi się rękawki, które nadają sukience lekkości.
Kolejną zmianą, jaką wprowadziłam jest wszycie suwaka z boku pod pachą a nie z tyłu, jak jest w oryginale. Zmiana ta była podyktowana skrojeniem dołu. Dół ma tylko dwa szwy. Logiczne jest więc, że dałam je z boków a nie z przodu i z tyłu. Sukienka jest wygodna, zwiewna i dobra na upały, gdyż przepuszcza powietrze.
Zdjęcia oczywiście byle jakie, ale przy takiej pogodzie jaka jest już od dłuższego czasu, na lepsze nie ma szans i pozbyłam się złudzeń, że kiedykolwiek będzie okazja sfotografować ją na mnie w okolicznościach przyrody.
Sukienkę zgłaszam do akcji uwalniania tkanin. Rok to chyba dostatecznie długo, żeby tkaninę uwolnić? ;)
A że kupiłam jej cały kupon, czyli 7 metrów, to jeszcze coś z niej powstanie. Mam nadzieję, że w czasie krótszym niż kolejny rok ;)
P.S.
Nie wydaje się Wam, że idealnie będzie do niej pasowało białe bolerko? Materiał na bolerko też od roku czeka aż go wyciągnę z szafy.
Kolejną zmianą, jaką wprowadziłam jest wszycie suwaka z boku pod pachą a nie z tyłu, jak jest w oryginale. Zmiana ta była podyktowana skrojeniem dołu. Dół ma tylko dwa szwy. Logiczne jest więc, że dałam je z boków a nie z przodu i z tyłu. Sukienka jest wygodna, zwiewna i dobra na upały, gdyż przepuszcza powietrze.
Zdjęcia oczywiście byle jakie, ale przy takiej pogodzie jaka jest już od dłuższego czasu, na lepsze nie ma szans i pozbyłam się złudzeń, że kiedykolwiek będzie okazja sfotografować ją na mnie w okolicznościach przyrody.
Sukienkę zgłaszam do akcji uwalniania tkanin. Rok to chyba dostatecznie długo, żeby tkaninę uwolnić? ;)
A że kupiłam jej cały kupon, czyli 7 metrów, to jeszcze coś z niej powstanie. Mam nadzieję, że w czasie krótszym niż kolejny rok ;)
P.S.
Nie wydaje się Wam, że idealnie będzie do niej pasowało białe bolerko? Materiał na bolerko też od roku czeka aż go wyciągnę z szafy.
192. Proza życia
Proza życia mnie dopadła i od dłuższego czasu nie mam nastroju ani na pisanie ani na robótkowanie. A w zasadzie na to ostatnie to nastrój może i by się znalazł, ale z czasem już znacznie gorzej. Przyplątały się do nas choroby i odczepić się nie chcą. Najpierw Młodszy przyniósł z przedszkola ospę, potem poczęstował się nią Starszy. A jak Starszemu przeszło, to Młodszy złapał zapalenie oskrzeli. A po chorobie nawet do przedszkola tydzień chodził a ja mogłam wreszcie normalnie popracować. Ale nie na długo. Jak już napisałam, ten stan trwał tydzień. Potem zachorował na zapalenie krtani, którym tym razem poczęstował mnie. Sama radość. Z racji siedzenia na zwolnieniu z Młodszym chorującym na ospę, nie mogłam iść na zwolnienie na własną chorobę. Wyobrażacie sobie mówienie przez 8 godzin z zapaleniem krtani? No właśnie. I dlatego nie mogłam tego długo wyleczyć. A jak się gadaniem na życie zarabia to nie jest fajnie. Ledwo mi przeszło, Młodszy coś złapał - nie wiem co - dwie lekarki go badały i nie mogły zdiagnozować. Zrobiliśmy badanie krwi i wyszło, że to jakaś bakteria. No i znowu antybiotyk. Ale wczoraj przestał wreszcie gorączkować.
Ale, żeby nie było za dobrze, to akurat wczoraj w szpitalu wylądował mój tata. Ktoś nas przeklął, czy co?
Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe.
W czasie tych chorób uszyłam sobie sukienkę. I nawet mi się podoba, tylko pogoda zbyt paskudna na zrobienie dobrego zdjęcia. Na osłodę zdjęcie mojego prywatnego kontrolera jakości :)
Ale, żeby nie było za dobrze, to akurat wczoraj w szpitalu wylądował mój tata. Ktoś nas przeklął, czy co?
Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe.
W czasie tych chorób uszyłam sobie sukienkę. I nawet mi się podoba, tylko pogoda zbyt paskudna na zrobienie dobrego zdjęcia. Na osłodę zdjęcie mojego prywatnego kontrolera jakości :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








